Cała Polska tętni informacjami o proteście lekarzy rezydentów. Strajk trwa już kilkanaście dni, a rząd twierdzi, że nie ma pieniędzy na spełnienie postulatów strajkujących. Przedstawiciele partii Razem widzą rozwiązania. Pieniądze mogłyby się znaleźć, gdyby zostały przesunięte np. z wydatków na MON albo na o. Rydzyka

 

– Minęło 17 dni strajku lekarzy rezydentów. Protestu, który odbił się szerokim echem w całym kraju. Młodzi lekarze postawili rządowi twarde warunki. Postulują m. in. o zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6,8% PKB, ale są gotowi obniżyć swoje żądanie do 6% PKB. Likwidację kolejek, rozwiązania problemu braku personelu medycznego, likwidację biurokracji w ochronie zdrowia, poprawę warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia. Jak mówią, protest głodowy jest spowodowany brakiem reakcji rządzących na wcześniejsze, łagodniejsze formy wywierania wpływu na rząd oraz zignorowanie obywatelskiego projektu Ustawy w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia, który poparło prawie 240 tyś. podpisów. Dlaczego właśnie 6,8% PKB na ochronę zdrowia jest podstawowym postulatem protestujących? Jest to minimum zalecane przez Światową Organizację Zdrowia. Obecnie Polska wydaje na zdrowie ok. 4,7%PKB co stawia nasz kraj na szarym końcu Europy. Mniej od nas na służbę zdrowia wydają tylko takie kraje jak Cypr, Łotwa, Rumunia, Estonia. Jeżeli radykalnie nie zwiększymy wydatków na ten sektor, to przy starzejącym się społeczeństwie patologia opieki zdrowotnej będzie tylko narastała. Kolejny ważny postulat to wzrost wynagrodzeń. Obecnie przeciętny rezydent zarabia nieco ponad 2 tys. zł. Aby związać koniec z końcem, pracują często po 300 – 400 godzin miesięcznie. Ich postulat, zwiększenia wynagrodzeń do 1,05 średniej krajowej nie jest w dzisiejszych czasach żądaniem wygórowanym, szczególnie gdy za granicą są w stanie zarobić kilkukrotnie więcej. Dalsze ignorowanie tego postulatu, skończy się emigracją zarobkową. Rząd zdecydowanie oświadcza, że nie ma obecnie pieniędzy na spełnienie postulatów protestujących lekarzy. Czy aby na pewno? Jeżeli przyjrzeć się ostatnim wydatkom i tym zaplanowanym na przyszły rok, to można doszukać się pieniędzy, które poprawiłyby stan naszej służby zdrowia. Rządzący bez problemów znaleźli pieniądze na podwyżki o 1000 zł dla pracowników IPN (średnia pensja to ok. 6000zł), argumentując to pracą w ciągłym stresie. MON chwali się, że zabezpieczył w przyszłym budżecie pieniądze na program „Strzelnica w każdym powiecie”, jest to wydatek rzędu 2,6 mld. Kolejnym wydatkiem MON, który w obecnej chwili wydaje się zbędny, to Wojska Obrony Terytorialnej. Niedzielni żołnierze Antoniego Macierewicza, których bojowa wartość jest bardzo dyskusyjna, a w/g ekspertów ich potencjalne starcie z regularnymi żołnierzami wroga zakończyłoby się stratami po stronie WOT rzędu 90-95% Nie można również zapomnieć, że w budżecie znalazły się środki na programy związane z geotermią o. Rydzyka. Te wydatki są dla naszych rządzących priorytetowe. Młodych lekarzy próbuje się za to zdyskredytować i ośmieszyć w publicznych mediach. Pani premier unika spotkań z nimi, a Prezydent poproszony o udział w mediacjach milczy. Pomimo to wydaje się, że z rezydenci nie poddadzą się tak łatwo. Są młodzi, zdesperowani i mają ogromne poparcie zarówno innych zawodów medycznych, jak również obywateli. Do głodujących w Warszawie dołączyli ostatnio lekarze w Szczecinie. Nastroje są bojowe i minister zdrowia i Pani premier muszą zdawać sobie sprawę, że protest może rozlać się na cały kraj. Uważam, że my również powinniśmy być solidarni z młodymi lekarzami. Walczą oni bowiem o poprawę opieki zdrowotnej właśnie dla nas – kończy Damian cacek z partii Razem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisz swój komentarz
Wpisz tutaj swoją nazwę