Nieakceptowana przez burmistrza Ścinawy OSP Dziesław, została jako pierwsza w powiecie lubińskim wpisana do rejestru wojewódzkiego, jednostek współpracujących z Państwowym Ratownictwem Medycznym.

OSP Dziesław od sześciu lat zabiega aby stać się pełnoprawną jednostką OSP w gminie Ścinawa. Niestety lokalne władze bagatelizują starania społeczników. Mimo braku wsparcia ze strony gminy strażacy działają i osiągają kolejne sukcesy. W ubiegłym tygodniu Wojewoda Dolnośląski dodał OSP w Dziesławiu do rejestru jednostek współpracujących z Państwowym Ratownictwem Medycznym. Co to oznacza? W ten sposób państwo chce zapewnić jak najlepszą i jak najszybszą pomoc każdej osobie znajdującej się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. To oznacza, że OSP Dziesław ma kadrę, która może udzielić kwalifikowanej pierwszej pomocy osobom znajdującym się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Ratownicy z Dziesławia wśród OSP powiatu lubińskiego są pierwszymi, których wpisano do systemu jednostek współpracujących.

Dodajmy, że to nie pierwszy ich sukces. Mimo niechęci gminnych włodarzy do jednostki, OSP Dziesław została w czerwcu włączona do Korpusu Formacji Ratowniczych Rzeczypospolitej Polskiej. Dzisiaj dysponuje pojazdem gaśniczym, ma sprzęt pierwszej pomocy i przeszkolona kadrę. Do szczęścia brakuje finansowego wsparcia Ścinawy w utrzymaniu jednostki ochrony przeciwpożarowej. OSP Dziesław rokrocznie wnosi o ujęcie jednostki w planie ratowniczym ale burmistrz z radnym pozostają niewzruszeni. W rezultacie OSP działa na rzecz lokalnej społeczności, ale nie może wyjeżdżać np. do pożarów. Jeden z przykładów tego kuriozum był kilka miesięcy temu – paliło się w budynku mieszkalnym w Dziesławiu. Do gaszenia przyjeżdżała OSP Ścinawa i Tymowa oraz PSP z Lubina, Będący kilkaset metrów od pożaru ochotnicy z Dziesławia wezwania nie otrzymali, choć są gotowi do działania.