W systemie powiatu lubińskiego, jako organu zarządzającego szkołami średnimi w Lubinie znalazło się około 2300 dzieci po szkołach podstawowych i gimnazjach. To młodzież również z powiatów polkowickiego i legnickiego. Jak dotąd nie przydzielono do żadnej szkoły 45 uczniów po gimnazjum i 29 po podstawówce. Inne dzieci są na listach, choć większość system przydzielił do szkół, które młodzież podawała jako ostateczną alternatywę. Rodzice i uczniowie szykują się do sprzeciwu.

Na pierwszy rzut oka nabór do szkół średnich w powiecie lubińskim nie wygląda źle, ale jeśli porozmawiać z uczniami, rodzicami, rzucić okiem na listy osób niezakwalifikowanych i zagłębić się w zasadach działania całego systemu rekrutacji, który rzuca dziećmi po placówkach, jakby na chybił trafił, to chciałoby się powiedzieć – niezły cyrk.

Swoje zdanie 17 lipca mają zamiar wyrazić rodzice, którzy wybierają się do siedziby starostwa powiatowego. Jak zapewnia zaś Starostwo Powiatowe, zarządzające od niedawna szkolnictwem średnim w  Lubinie, w naszym mieście podobno problemów nie ma, a każde dziecko znajdzie miejsce w szkole.

Nikt nie zostanie bez miejsca w szkole. Mamy jeszcze miejsca i nie ma tutaj żadnego problemu. Stąd moje wypowiedzi związane z tym, że u nas nie występuje problem, który występuje w innych miastach, gdzie istnieją licea, które zawsze były pełne. W naszych szkołach  w poprzednich latach mieliśmy troszkę odpływu młodzieży, a to pozwoliło nam stworzyć taką ofertę, jaka była corocznie – mówił Aleksander Bobowski, dyrektor Departamentu Edukacji Starostwa Powiatowego w  Lubinie. – I LO to 5 klas, II LO 5 klas, III LO trzy oddziały, technikum nr 1 zaproponowało 6 klas , branżowa cztery  i technikum nr 2 sześć klas w roczniku i po jednej branżowej. Ilość klas zaproponowanych była większa niż ilość chętnych – twierdzi dyrektor Bobowski. 

Jak mówią liczby osób niezakwalifikowanych np. w ZS 2 w Lubinie czy II LO, sytuacja nie jest taka kolorowa. Chętnych do technikum logistycznego w ZS 2 w Lubinie wystarczyłoby na utworzenie dwóch klas. Z takiego pomysłu zrezygnowało starostwo dlatego system zrzucił młodzież do innych klas i szkół, które podano jako alternatywę niekoniecznie oczekiwaną.

Podczas symulacji utworzenia dodatkowego oddziału do klas logistycznych i pozostałych spadały dzieci, które miały po 20 punktów rekrutacyjnych, gdzie w innych szkołach do branżowych dostają się dzieci z liczbą 50 punktów. W technikach, gdzie jest dwukrotny egzamin, gdzie jest egzamin maturalny dostawały się dzieci z 25 punktami. Przyjęcie takich dzieci może powodować, że te dzieci mogą sobie nie poradzić i zawsze tak było – twierdzi Aleksander Bobowski.  

 W ten sposób Starostwo samo zdecydowało za młodzież, gdzie ma się uczyć, nie dając młodym ludziom szansy na przyszłość, którą sami chcą wybrać. Warto przypomnieć, że kurator oświaty, będąc w Lubinie rok temu przy okazji zawirowań z rekrutacją do III LO, podkreślał, iż limity punktowe nie mogą mieć miejsca w procesie rekrutacji.

Tych limitów nie ma, a jedynie ilością przyjmowanych osób możemy jakby regulować to czy dziecko dostanie się do poszczególnej szkoły. Byłem wicedyrektorem w ZS 1 kilkanaście lat. Wiem, jak wyglądały sytuacje, gdy dzieci z małą ilością punktów dostawały się do technikum, a potem przenosiły się do branżowych. Moglibyśmy powiedzieć utwórzmy po 10 oddziałów w liceach, a technika przestaną istnieć – mówił Bobowski.  

Z tegorocznego naboru nie są  zadowoleni uczniowie i ich rodzice, którzy liczyli na edukację w  II LO. W środę 17 lipca o godzinie 8:00 prawdopodobnie dojdzie do protestu w budynku Starostwa Powiatowego. Każdy, kto chce wyrazić swój sprzeciw, może udać się na miejsce i przyłączyć do zainteresowanych. 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisz swój komentarz
Wpisz tutaj swoją nazwę