To nie jest rewitalizacja, ale likwidacja szkoły. Jesteśmy wściekli i rozczarowani pomysłem burmistrza Chocianowa – żalą się mieszkańcy Parchowa, miejscowości, w której istniejąca od 1946 roku placówka miałaby w sposób okrojony kształcić dzieci. Uczniowie od klas IV zgodnie z pomysłem włodarza i większości radnych mieliby odejść ze szkoły. Zdaniem mieszkańców Parchowa placówka w końcu i tak zostanie zamknięta. To kwestia czasu. To druga szkoła, wobec której identyczne plany ma Tomasz Kulczyński. Podobny los miałby czekać Szklary Dolne.

Pomysł jest taki – zrewitalizować szkołę w Parchowie, zostawić tylko najmłodsze dzieci, a uczniów od klas IV wysłać do placówek w okolicy. Pomysł burmistrza, przegłosowany przez większość radnych oburzył prawie wszystkich mieszkańców Parchowa.

– Zawsze byłam z tej szkoły zadowolona. Było tylu wójtów, burmistrzów i nikt nie likwidował szkoły. A teraz jest Tomasz Kulczyński od października 2018 roku. Nie głosowałam na niego, bo byłam po operacji kolana. Społeczeństwo go wybrało, ale on dla naszej wioski nic nie robi. Pozmieniał pracowników na swoich znajomych. Teraz ma kuzyna, dyrektora szkoły więc ręka rękę myje. Jak mówią „kruk krukowi oka nie wykole”. Obydwaj sobie tak teraz zarządzają. W Parchowie jeszcze zebrania nie przeprowadził od dwóch lat. Nie przyjeżdża, by się zapoznać z mieszkańcami. Zmienił się burmistrz, to przyszedł likwidator. To likwidator. Wszyscy byli z tej szkoły zadowoleni. Nauczyciele urządzają tu pikniki. Są jasełka, Dzień Babci. Co teraz nastąpiło, że jemu to się nie opłaca? Trzy wioski dzieci tu uczęszcza. Ciągle tu jestem jako mieszkanka i sąsiadka. To nasz ośrodek kultury. Cała wieś tu przychodzi. Teraz mamy tu tylko kościół. Pocztę już zlikwidowali. Teraz zlikwidują szkołę to co nam zostanie? Najlepiej wziąć bronę i zaorać Parchów – mówi rozżalona Alicja Smyk, mieszkanka Parchowa od ponad 50 lat.

Z propozycją włodarza gminy i większości radnych nie zgadza się również grono pedagogiczne szkoły podstawowej. – Jestem mieszkanką Parchowa. Do tej szkoły chodzą moje dzieci. Mamy rodzinę zastępczą, a te dzieci też tu się kształcą. Mamy tu punkt przedszkolny. Klasy zerowe i uczniów od klas I do VIII. Mamy tu ok. 100 dzieci i 20 nauczycieli. Jako nauczyciele rozumiemy, że nie chodzi o zwykłą rewitalizację, ale o zamknięcie tej szkoły. Jeśli uczniowie klas IV – VIII przejdą do innych szkół, młodsze dzieci też przejdą, to taki los czeka tę szkołę. Dziwimy się tym decyzjom. Uczeń to kapitał nieprzeliczalny na pieniądze. Porównywanie tego z tym, że szkoła się niem opłaca to dziwne. Mam 29 lat pracy. Pracowałam w różnych placówkach. Tu jestem od 10 lat. Zauważyłam potencjał tej szkoły. Dzieci są zintegrowane. O to chodziło w reformie. Od przedszkola do klas ósmych dzieci są razem, pomagają sobie i współpracują. Ciężko mi rozumieć wypowiedzi, że szkoła się nie opłaca. Słyszałam wypowiedź burmistrza, że szkoła nie jest dla wszystkich, a pieniądze można spożytkować na inne cele, że się ta szkoła nie opłaca. Jako nauczyciel chcę zadać pytanie, to jaka szkoła szkoła się opłaca, która praca ucznia się opłaca? Wielu rodziców przepisze swoje dzieci do Polkowic w takim razie, bo tam pracują. To jest wypychanie pieniędzy – mówi Renata Rolak, nauczyciel religii.

Przypomnijmy, że gmina otrzymuje pieniądze w ramach subwencji na każdego ucznia, który uczy się na jej terenie. Jeśli zostanie przepisany do szkoły z rejonu innego samorządu, to inny samorząd otrzyma te środki. Rodzice z Parchowa nie godzą się z tym pomysłem.

– Jesteśmy oburzeni. Moje córki tam chodziły. Nasze dziewczynki z rodziny zastępczej też tam chodzą. Jeśli ta szkoła zostanie zamknięta, jak będzie? Teraz mamy kilka metrów do szkoły. To bezpieczna placówka. Jakość kształcenia w tej szkole jest bardzo dobra. Nasi uczniowie osiągają najlepsze wyniki w gminie. Mają najlepszą średnią w wynikach końcowych. – mówi Waldemar Rolak, przewodniczący rady rodziców szkoły podstawowej w Parchowie.

– Będziemy walczyć. Pozbieraliśmy podpisy we wsi. Złożyliśmy pismo do Rady Gminy i do burmistrza o odwołanie tej uchwały o reorganizacji szkoły. Złożymy też pismo do kuratorium. Nikt nas nie pytał o zdanie. Są propozycje, by zgłosić się do wojewody, by przedstawić fakt, że nikt nas nie pytał i że jesteśmy przeciwni. Wszyscy są przeciwni. To wiążę się z tym, że jeśli zabierze się jedno dziecko z klasy IV, to z rodzin przeniesione będą też dzieci młodsze. Nikomu się nie będzie opłacało wozić dzieci do dwóch szkół. Nie zgadzamy się z tą decyzją – mówi Joanna Ziomek, rodzic dwójki uczniów ze szkoły w Parchowie.

Podobna sytuacja pojawiła się w Szklarach Dolnych. Próbowaliśmy wówczas otrzymać komentarz burmistrza Chocianowa  w tej sprawie. Nie udzielono go. Odesłano nas do zapoznania się z jego wywiadem dla telewizji Regionalnej, a na prośbę o udzielenie wywiadu na potrzeby naszej redakcji  i rozmowę choćby przez telefon z burmistrzem odłożono słuchawkę. W związku z tym nie przedstawimy póki co naszym czytelnikom zdania burmistrza na ten temat, bo go zwyczajnie nie poznaliśmy. 

Będziemy jeszcze próbować skontaktować się z Tomaszem Kulczyńskim. 

 

2 KOMENTARZE

  1. Subwencja nie zaspokaja wydatków w 100%, ale ….. pozostawiając 1-3 klasy i tak ponosić trzeba stałe koszty utrzymania budynku, media itp. Na tym oszczędności nie będzie. Uczniów przeniesionych ktoś w tych nowych szkołach uczyć musi. I teraz mamy sytuacje taką : W Trzebnicach trzeba będzie przyjąć nowych nauczycieli, czyli oszczędności zerowe, w Chocianowie już teraz jest za dużo uczniów w klasie, ciekawe bo od lat 90 klepało się, że powinno być max 15 w klasie wobec 30 dotychczas. A z punktu widzenia uczniów ? Do 1987 w SP na Wesołej klasa 4 czyli D zawsze była dla dojeżdżających ( przynajmniej w moim i przyległych rocznikach ), uczniowie ci byli traktowani jako gorsi- wieśniacy. Myślicie że teraz będzie inaczej ? Burmistrz z “miasta” więc nie wie jak to jest dojeżdżać do szkoły ze wsi. Zresztą co to za miasto, mieszkałam na osiedlu mieszkaniowym większym od tego “miasta” czyli Lubina, a i tak twierdzę , że jestem ze wsi.

Comments are closed.