Od stycznia zgodnie z pomysłem prezydenta Roberta Raczyńskiego lubinianie zapłacą za śmieci dużo, dużo więcej. Nowy sposób naliczania opłat ma opierać się na…zużyciu wody.

Im więcej wody zużyjemy, tym więcej zapłacimy za odpady. Bez konsultacji społecznych pomysł prezydenta Lubina przegłosowali wspierający go radni z Lubin 2006. Nie jest wykluczone, że poseł na Sejm RP, Piotr Borys zaskarży nowe ustalenia do regionalnej Izby Obrachunkowej. Wszystko zależy od tego, co na jego poselskie zapytania odpowie mu prezydent Raczyński. 

Koszty za odbiór odpadów jakie poniosą mieszkańcy wzrosną o 40%. Tak przypuszcza Piotr Borys, Poseł na Sejm RP, który zgodnie z pełnioną funkcją chce w imieniu lubinian dowiedzieć się skąd u prezydenta Roberta Raczyńskiego taki pomysł. Bo to, że podwyżki za wywóz są nieuniknione to wiadomo. Wzrost kosztów powodują wymogi unijne, które Polska musi spełnić, jak też podwyżka opłaty marszałkowskiej. W Lubinie problemem jest jednak wysokość nowych stawek, którą trudno racjonalnie wytłumaczyć, bo im więcej wody zużyjemy tym więcej zapłacimy za śmieci.

Ostatnia sesja rady miejskiej i brak transparentności spowodowały, że będę w tej sprawie nterweniował. Wątpliwości dotyczą skali i wysokości podwyżki. Radni w czasie sesji nie byli w stanie podać informacji skąd bierze się podwyżka 8,50 zł za wywóz śmieci liczona od każdego zużytego metra sześciennego wody. Ta podwyżka powinna być racjonalna i powinna wynikać  z kosztów. To na rodzinę 4-osobową o 40%  więcej niż dotąd – ostrożnie szacuje Borys. Taka rodzina będzie musiała zapłacić  średnio nawet około 140 złotych miesięcznie. Nie ma odpowiedzi na jakiej podstawie ta podwyżka jest tak wysoka. Mieszkańcy Legnicy po podwyżce zapłacą około 21 zł za osobę w gospodarstwie domowym. W Lubinie ok. 35 zł na osobę.  Chcę sprawdzić czy  to ma swoje źródło w kosztach. Ta podwyżka jest wzięta z sufitu i obciąży każdą rodzinę.  Szef rady Miejskiej, szef spółki komunalnej i prezydent Lubina muszą udzielić informacji. To obowiązek ustawowy –  mówi poseł Piotr Borys. 

Odpowiedzi muszą być udzielone w ciągu 14 dni. – Zadam bardzo precyzyjne pytanie o podstawę podwyżki. W moim odczuciu jest za duża. Koszty zarządzania odpadami w 2018 to ok. 18 mln. zł. z czego 15 mln to koszty składowania. Dzieląc przez 69 tys. lubinian, to średnia opłata na osobę wynosi 21 zł na osobę – dodaje Borys. 

Na ostatniej sesji sprawę próbowali wyjaśnić radni PiS. Niestety dyrektor Marta Jeger – dyrektor ds. zarządzania systemem gospodarki odpadami w MPWiK w Lubinie wyjaśniająca kwestie zmian sposobu naliczania opłat za śmieci, w uchwale mówiła, że podwyżka – wynika z kalkulacji związanej z wydatkami na system gospodarki odpadami. – Będzie więcej odpadów segregowanych, zwiększyliśmy częstotliwość odbioru, opata marszałkowska spowoduje wzrost kosztów zagospodarowania. A odbieramy odpadów więcej. Zakładamy jeszcze 10 proc zrost odpadów ogólnych.

Odpowiedziami autorów podwyżki padającymi na sesji Rady Miejskiej nie był usatysfakcjonowany radny Krzysztof Lis (PiS). Wskazywał, że uchwały w sprawie zmian nie były konsultowane z mieszkańcami, że największy kłopot będzie w spółdzielniach na poszczególnych budynkach, bo segregować mają wszyscy, a jeżeli jedna osoba wyłamie się to karę finansową poniesie np. cała wspólnota mieszkaniowa.

Dlaczego opłat za śmieci ma wynikać z ilości zużytej wody? – Jest to sposób na uszczelnienie systemu. Z wypowiedzi dyrektorki wynikało, że kiedy naliczano stawkę od osoby, opłatami nie można było objąć wszystkich mieszkańców.

Mieszkańcy już dzisiaj zastanawiają się dlaczago mają płacić za wirtualne zużycie śmieci. Jedna z naszych czytelniczek zadała proste pytanie. Czy nie może być normalnie? Z miasta odbiera się rocznie określoną ilość odpadów, czy nie można tej ilości najzwyczajniej w świecie podzielić przez liczbę mieszkańców i rozliczyć nas jak należy, a nie kombinować jak ukryć koszty firm które odbierają i zagospodarowują odpady? Przecież wszystkie odbierane z miasta śmieci muszą być ważone, kiedy wjeżdżają na wysypisko.

1 KOMENTARZ

  1. Ekspert ze Szwecji a więc ze wzorcowego kraju wyznaczającego standardy dla całej Unii stwierdza: „fundamentalne znaczenie w sukcesie gospodarki municypalnej ma fakt – że w Szwecji, Danii, Niemczech, Austrii, Holandii i w pozostałych krajach „starej Unii” w których system zadań publicznych realizowany jest przez spółki komunalne, w ramach in-house jest zdecydowanie tańszy. DLATEGO, ŻE Z SAMEJ DEFINICJI SPÓŁKI GMINNE POWINNY BYĆ NON PROFIT, BEZZYSKOWE. W związku z tym, to samo z siebie powinno prowadzić do sytuacji, gdzie na takim rozwiązaniu mieszkaniec gminy tylko zyskuje”…
    Mimo tej prostej i trafnej diagnozy ilustrującej to na czym polega „polski problem” w odpadach – nadal wielu polityków różnych opcji wbrew oczywistym faktom sądzi, że nie (podobnie jak w tych krajach które wyznaczają standardy dla całej UE) trzeba stworzyć system samorządowych zakładów użyteczności publicznej, czyli tzw. „in house” – ale wystarczy dobrze napisana specyfikacja przetargowa na wyłonienie konkurencyjnego operatora kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach mieszkańców… Dopóki więc nie nastąpią zmiany ustrojowe w tej dziedzinie municypalnej i nie przyjmiemy rozwiązań w kierunku naturalnego unijnego monopolu gminnych przedsiębiorstw użyteczności publicznej, czyli mówiąc wprost do rekomunalizacji – nadal wszystko będzie zmierzało do katastrofy w której comiesięczne opłaty polskich rodzin nie będą służyć budowie naszego systemu finansowego – ale będą transferowane poza granice naszego kraju według scenariusza którego nie zatrzymała przez cztery lata „dobra zmiana” – pb.pl/czarna-wizja-smieciowa-691523 … Już teraz w wielu miejscach comiesięczne opłaty polskich rodzin są wyższe od opłat bogatszych rodzin na przykład niemieckich… niewygodne.info.pl/artykul9/04673-Za-smieci-placimy-czesto-wiecej-niz-Niemcy.htm … Pan Poseł dobrze wie dlaczego Polacy płacą najwięcej na przekroju swoich zarobków – ale jak to mówi inny Poseł: rżnie głupa że nie wie…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisz swój komentarz
Wpisz tutaj swoją nazwę