Od lat 11 listopada w Lubinie to obecność żołnierzy i ich wojskowego sprzętu, czyli piknik wojskowy.  W tym roku jednak, jak twierdziła większość lubinian, było mniej komfortowo przyglądać się niecodziennemu żołnierskiemu rynsztunkowi. Na terenach obok hali RCS zdaniem mieszkańców było zdecydowanie za ciasno, co utrudniało nie tylko podziwianie, ale zwykłe przemieszczanie się.

Żołnierze m.in. z Bolesławca i  Świętoszowa cierpliwie i dumnie prezentowali woskowy sprzęt, odpowiadali na szereg pytań i pozowali z dziećmi do zdjęć. Lubinianie przyzwyczaili się już do tej jedynej w roku okazji, gdy z bliska mogą przyjrzeć się czołgom i innemu wyposażeniu wojskowemu. Większość odwiedzających nie była jednak zadowolona.

– Komu przeszkadzało organizowanie tego na błoniach? Tam było więcej miejsca. Tutaj ustawione jest wszystko obok siebie. Ciężko przejść. Wszyscy się depczą – mówił pan Andrzej z Lubina, który na piknik przyszedł z trójką dzieci – Najmłodszy maluch musiał zostać z  żoną z wózkiem, bo tu nawet nie ma szans, by przejechać – użalał się lubinian.

To wszystko jest bardzo ciekawe, ale nawet porządnie nie można obejrzeć. Jesteśmy tu ściśnięci jak przysłowiowe sardynki – dodawała inna mieszkanka Lubina.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisz swój komentarz
Wpisz tutaj swoją nazwę