<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>PCOWiA &#8211; Lubin Extra!</title>
	<atom:link href="https://lubinextra.pl/tag/pcowia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://lubinextra.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 09 Aug 2016 05:35:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>Kto manipuluje dziećmi?</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/05/17/kto-manipuluje-dziecmi/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 14:23:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka w ścinawie]]></category>
		<category><![CDATA[DUW]]></category>
		<category><![CDATA[kontrola]]></category>
		<category><![CDATA[PCOWiA]]></category>
		<category><![CDATA[rzecznik praw dziecka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=34417</guid>

					<description><![CDATA[Zarówno Dolnośląski Urząd Wojewódzki jak i Rzecznik Praw Dziecka po raz kolejny przeprowadzili kontrolę w Powiatowym Centrum Opieki, Wychowania i Adopcji w Ścinawie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że nie potwierdził się żaden z zarzutów jakie zawarto pod listem podpisanym rzekomo przez wychowanków placówki. Mało tego, jak wynika z raportu pokontrolnego DUW, większość dzieci, które podpisały [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Zarówno Dolnośląski Urząd Wojewódzki jak i Rzecznik Praw Dziecka po raz kolejny przeprowadzili kontrolę w Powiatowym Centrum Opieki, Wychowania i Adopcji w Ścinawie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że nie potwierdził się żaden z zarzutów jakie zawarto pod listem podpisanym rzekomo przez wychowanków placówki. Mało tego, jak wynika z raportu pokontrolnego DUW, większość dzieci, które podpisały się pod listem nie czytało jego treści.</h3>
<p><span id="more-34417"></span></p>
<p>Sprawą starego domu dziecka w Ścinawie zarówno Rzecznik Praw Dziecka, DUW, jak i prokuratura zajmują się od dawna. Konflikt jaki istnieje pomiędzy zwolnioną w kwietniu ubiegłego roku i wyrokiem sądu przywróconą do pracy, a potem zwolnioną po raz kolejny byłą dyrektorką Joanną Bałasz, a obecnie pełniącą tą funkcję Ewą Cieślowską ma przełożenie również na podopiecznych placówki.</p>
<p>W tej chwili prokuratura prowadzi cztery śledztwa związane z ośrodkiem. Pierwsze dotyczy przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu powiatu lubińskiego poprzez zaniechanie sprawowania bezpośredniego nadzoru nad Powiatowym Centrum Opieki Wychowania i Adopcji w Ścinawie, w wyniku czego miało dojść do poniżania i wyzywania wychowanków domu dziecka przez wychowawców PCOWiA, ucieczek oraz samookaleczeń. Drugie śledztwo dotyczy tego samego jednak podejrzanymi w tej sprawie są sami wychowawcy i pracownicy administracyjni domu dziecka. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła pełniąca obowiązki dyrektora Ewa Cieślowska, która chce by sprawdzono czy w placówce faktycznie dochodzi do tak dramatycznych zdarzeń. Trzecie śledztwo wszczęto po otrzymaniu anonimowego listu opisującego sytuację w placówce oraz po interwencji jednego z dziennikarzy. Toczy się ono w sprawie przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego – Ewę Cieślowską.</p>
<p>A czwarte dotyczy zniesławienia Aliny Tarczyńskiej, dyrektorki lubińskiego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w komentarzach na jednym z lokalnych portali.</p>
<p>W połowie maja do ścinawskiego domu dziecka przyjechali kontrolerzy z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Ich plany zakładały przeprowadzenie rozmów z osobami, które podpisały się pod listem.</p>
<p>Wyniki kontroli są zaskakujące.</p>
<p>Kontrolerzy rozmawiali z dziewięcioma spośród 15 podopiecznych placówki, których nazwiska widnieją na liście. Każdy z nich potwierdził, że podpisał się na kartce. Sześciu wychowanków przyznało jednak, że nie zna treści pisma, do jakiego zostały dołączone podpisy. Jak wyjaśniają kontrolerzy jedna z wychowanek chodziła z białą kartką i prosiła o podpisy. Z przepytanych osób tylko dwie przyznały, że znają treść pisma, a jedna powiedziała, że „rzuciła na nie okiem”. Z całej dziewiątki, siedem osób zaprzeczyło temu jakoby dyrektorka zastraszała ich policją lub umieszczeniem w szpitalu psychiatrycznym, jedna osoba stwierdziła, że robili to wychowawcy, a dwie potwierdziły zarzuty zawarte w liście.</p>
<p>Podopieczni PCOWiA w większości zaprzeczyli jakoby wychowawcy odzywali się do nich wulgarnie, część przyznała jednak, że takie sytuacje miały miejsce – głównie kiedy dzieci nie chciały wykonać polecenia lub zostały przyłapane na paleniu papierosów.</p>
<p>Żadna osoba z grupy, z którą przeprowadzono rozmowy nie potwierdziła informacji, że została kiedykolwiek pobita.</p>
<p>Podobnie rzecz się miała z przypadkami samookaleczenia. Dzieci przyznały, że takie przypadki miały miejsce ale zdecydowanie wcześniej. Nie może być również mowy o tym, że w placówce brakuje jedzenia – „wszyscy wychowankowie odpowiedzieli, że jedzenia im nigdy nie brakowało i nie byli głodni” – piszą raporcie pokontrolnym wysłannicy DUW.</p>
<p>Żywność gromadzona w magazynie kuchennym w trakcie kontroli była zdatna do spożycia z aktualnymi datami przydatności.</p>
<p>Kontrolerzy nie mają wątpliwości – ktoś manipuluje dziećmi. Za takimi wnioskami ma przemawiać szczególnie to, że zdecydowana większość podopiecznych placówki, którzy podpisali się pod listem nie zapoznała się wcześniej z jego treścią.<br />
Autor: MC</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gorycz w każdym kącie (przedruk)</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/05/03/gorycz-kazdym-kacie-przedruk/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 May 2012 16:51:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[Konkrety]]></category>
		<category><![CDATA[PCOWiA]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=34741</guid>

					<description><![CDATA[Bez klamek w oknach, bez zainteresowania wychowawców, bez nadziei – dzieci wołają o pomoc. Od piątku nie chodzą na lekcje. Nawet odprowadzeni przez policję, chwilę po jej odjeździe wychodzą ze szkoły i idą nad Odrę. To strajk. Chcą, by odwołano dyrektorkę Domu Dziecka. O tym, że w ścinawskim Domu Dziecka dzieje się źle, piszemy od [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Bez klamek w oknach, bez zainteresowania wychowawców, bez nadziei – dzieci wołają o pomoc.</h3>
<p><span id="more-34741"></span></p>
<p>Od piątku nie chodzą na lekcje. Nawet odprowadzeni przez policję, chwilę po jej odjeździe wychodzą ze szkoły i idą nad Odrę. To strajk. Chcą, by odwołano dyrektorkę Domu Dziecka.</p>
<p>O tym, że w ścinawskim Domu Dziecka dzieje się źle, piszemy od kilku tygodni. Informacje stamtąd przenikały powoli. Tylko niektórzy obecni i byli pracownicy byli skłonni do rozmów. Wszelkie problemy zdają się mieć jeden powód: Ewę Cieślowską, pełniącą obowiązki dyrektorki placówki.</p>
<p><strong>Wołają o pomoc</strong><br />
Ostatnio do Domu Dziecka zawitały kontrole z Urzędu Wojewódzkiego i biura Rzecznika Praw Dziecka. Wykazały jedynie drobne niedociągnięcia. Mimo tego powtarzały się ucieczki dzieci, agresja kończąca się bójkami, picie alkoholu, a nawet docierały informacje o próbach samobójczych. Policja potwierdziła, że w ciągu trzech miesięcy tego roku zdarzyło się więcej ucieczek niż przez dwa ostatnie lata. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. I wreszcie pękła – dzieci zaczęły wołać o pomoc.</p>
<p>Tydzień temu do Domu Dziecka miała powrócić, zwolniona rok temu, dyrektorka Joanna Bałasz. Sąd przywrócił ją do pracy. Wysłano ją na badania lekarskie, a kiedy przyszła z nimi do starostwa odesłano do Domu Dziecka. Tam miał się zjawić starosta z dokumentami dotyczącymi zatrudnienia. Kiedy była dyrektorka dotarła do placówki, starosty jeszcze nie było. Natychmiast otoczyły ją dzieci i zabrały do pokoju.</p>
<p>– To było niesamowite. Dzieci przytulały się do mnie, opowiadały o sobie, pytały, czy już wróciłam i jak teraz będę pracowała – opowiada była dyrektorka. – Zaniepokoiło mnie, że jedno dziecko stało przy drzwiach i pilnowało, czy nikt nie nadchodzi. One się bały, żeby nikt nas nie podsłuchiwał. To było niesamowite. One tak bardzo pragną bezpieczeństwa i stabilizacji.</p>
<p>Pół godziny później przyjechał prawnik i pracownica kadr starostwa. Nie przywieźli umowy o pracę, przeciwnie wypowiedzenie motywowane&#8230; utratą zaufania do dyrektorki. Mimo że wypowiedzenie było trzymiesięczne, pracodawca zwolnił Joannę Bałasz z obowiązku świadczenia pracy. Była dyrektorka musiała wyjść z Domu Dziecka bez pożegnania się z dziećmi.</p>
<p>To przepełniło czarę goryczy. Dzieci zaprotestowały. Napisały list do Rzecznika Praw Dziecka.<br />
„Prosimy o pomoc!!! Chcemy zmiany dyrektorki oraz p. Agnieszki Goldyn. Ponieważ uciekamy z Domu dziecka w Ścinawie dlatego, że mamy już dość tych pań. Ponieważ uciekamy i nie bronią nas tylko nas zastraszają policją, ośrodkami i szpitalami psychiatrycznymi oraz niektórzy wychowawcy tez nas poniżają wulgarnymi słowami oraz próbują podnosić na nas ręce, nie mamy prawa głosy. Tniemy się i nie chcemy tu tak dalej żyć. Z tego powodu zaczynamy pić alkohol żeby o wszystkim zapomnieć. Błagamy o pomoc. Wychowankowie Domu Dziecka w Ścinawie!!!”<br />
(pisownia oryginalna, list podpisało piętnastu wychowanków).</p>
<p>List trafił także do redakcji Konkretów.pl . Dzieci i ich rodzice zadzwonili do nas i poprosili o spotkanie. Rozmowy potwierdziły nasze obawy.</p>
<p><strong>Nie łobuzujemy, bronimy się</strong><br />
– To był dobry Dom Dziecka – mówi wychowanek. – Od kiedy dyrektorką została pani Ewa Cieślowska, dzieje się coraz gorzej. Dzieci przestały chodzić do szkoły. Dostajemy przeterminowane jedzenie i za mało. Musimy prosić, żeby kupiono nam ubrania. O buty prosiłem ponad dwa i pół tygodnia. Pani dyrektor jest dla nas chamska, odnosi się do nas jak do rzeczy. Nie chce z nami rozmawiać. Zamyka nam drzwi przed nosem, albo nie wychodzi z gabinetu. Nasyła na nas policję, która jest w Domu Dziecka nawet osiem razy dziennie. Dyrektorka uważa, że łobuzujemy, a my się po prostu bronimy. Nie wiem, czy się boi, czy coś innego. Wychowawcy w godzinach pracy piją sobie kawę, więc nie są w stanie nas dopilnować. Dzień w Domu dziecka jest monotonny. Pobudka o 6.30. Po godz.7 jest śniadanie, potem idziemy do szkoły. Po szkole obiad i mamy czas wolny do godz. 16. Później przychodzi wychowawca, podpisze zeszyty i idzie na kawę do kuchni. Potem jest czas wolny i kolacja. Spać idziemy o 21. Nie mamy nikogo, z kim moglibyśmy porozmawiać o problemach. Ci, którym ufamy i chcemy rozmawiać albo zostali zwolnieni, albo są na zwolnieniu. Pani dyrektorka poprzyjmowała nowych, ale oni nas nie znają. My przywiązujemy się do wychowawców, a nowym nie da się ufać. Oni nas po prostu nie słuchają albo zamykają się w magazynku i piją kawę.</p>
<p><strong>Śpi Pamela i dyrekcja</strong><br />
Pamela jest w Domu Dziecka od 9 lat. Opowiada chaotycznie, o wielu sprawach na raz. Uważa, że wszystko co złe w placówce rozpoczęło się z przyjściem do pracy Ewy Cieślowskiej.<br />
– Kiedyś było inaczej, nie było żadnych skarg, mogliśmy porozmawiać, jeździliśmy na rowerach. Teraz nam wszystko zabrali. A z panią dyrektorką nie da się rozmawiać. Ostatnio zamknęła mi drzwi przed nosem i piła kawę.<br />
Pamela ma 17 lat. Niedawno zmarła jej siostra. Dziewczyna w rozpaczy pocięła sobie rękę. Nikt na to nie zareagował. Pielęgniarka twierdziła, że z „ręką nic nie jest”, dopiero po dwóch tygodniach, kiedy było już źle, Pamela otrzymała pomoc chirurgiczną. To spowodowało, że miała przerwę w nauce. Dyrektorka nie zgodziła się, żeby sama jeździła do szkoły, a kierowca Domu Dziecka zazwyczaj nie ma czasu, by wozić wychowanków na zajęcia. Pamela nadal do szkoły nie chodzi, już wie, że nie zaliczy roku. Całe dnie śpi. Dyrekcja nie reaguje.</p>
<p><strong>To była tylko Natalia</strong><br />
– Pani dyrektorka siedzi sobie w gabinecie razem z panią Gołdyn i niczym się nie interesuje- żali się Pamela.– Wczoraj ja i koleżanka zostaliśmy pobite przez kolegę. Zareagowała tylko wychowawczyni, która poszła z nami do lekarza. Kiedy dzisiaj pan Rafał Kucharski powiedział pani dyrektor, że mam chyba złamany nos, odpowiedziała „wiem, wiem” i poszła do gabinetu. Nie ma z kim rozmawiać. Nikt z dyrekcji nie reaguje na to, co się u nas dzieje. Pani Diana powiedziała, że mi nie kupi ciuchów bo mam ucieczki. A co mam robić? Nie tylko ja uciekam. Każą mi się czuć jak w domu, a ja się tak nie czuję. To jest jakiś ośrodek, a nie dom. Nie czuję się tutaj bezpiecznie. Na przykład pan Halicz mówi o mojej siostrze, która była dla mnie najważniejsza – „to była tylko Natalia”. Nie liczy się z moimi uczuciami. Cały czas nas straszą, że wywiozą do szpitala psychiatrycznego albo do ośrodka. To nie jest dom. To jest syf. W oknach nie ma klamek. Wychowawcy je wykręcają i zakładają śruby, żebyśmy nie wychodzili. Kiedy boli nas głowa, nie możemy przewietrzyć pokoju. Byli inni wychowawcy, było inaczej. O wszystkim mogliśmy rozmawiać i wszystkie problemy były rozwiązywane. A teraz nawet nie mam w czym chodzić, bo nie chcą mi kupić ubrań. Wszyscy chcą się mnie stąd pozbyć. Uważają, że buntuję innych. Niedawno miałam urodziny. Z Domu Dziecka dostałam trzy delicje, trzy wafelki i kilka cukierków. Pani dyrektorka nie złożyła mi nawet życzeń.</p>
<p><strong>Strajk</strong><br />
Dzieci nie mogą zrozumieć, dlaczego osoba, którą lubią, nie może z nimi pracować. Zaprotestowały.<br />
– Pan starosta wyrzucił panią Bałasz z pracy. Dlatego taki robimy strajk. Policja odprowadza nas do szkoły, my czekamy aż pojedzie i wychodzimy. Idziemy nad Odrę lub wałęsamy się po okolicy. A jak kończą się lekcje, wracamy do placówki. Nie chcemy robić tego, do czego nas zmuszają.<br />
Trudno przypuszczać, że dyrekcja nie wie, iż dzieci wagarują, jednak nie reaguje skutecznie. Tak jakby dzieci poza murami placówki nie były jej wychowankami.<br />
Mówcie, że jest dobrze<br />
Dzieci tłumaczą, dlaczego nie skarżyły się kontrolującym z Urzędu Marszałkowskiego.<br />
– Zmuszali nas, żeby w czasie kontroli mówić, że wszystko jest w porządku. Grozili poprawczakiem i szpitalem psychiatrycznym. Kiedy powiedzieliśmy, że nie ma zajęć i się nudzimy, pani Diana strasznie na nas krzyczała. Mówiła, że jak narzekamy, to przyniesie nam z domu jakąś grę planszową. Pozamyka komputery i telewizję i będziemy całymi dniami grać w tę grę. Nie mogliśmy powiedzieć prawdy, bo mówili nam, że inaczej nasz dom dziecka będzie zlikwidowany. Zresztą i tak ma być zlikwidowany w czerwcu.</p>
<p><strong>Małe przeoczenie</strong><br />
Joanna Steczko – matka wychowanka- nie rozumie, jak można nie przejmować się losami dzieci oddanych pod opiekę.<br />
– Mój syn jest tu od września. Do lutego to było kochane dziecko. Wszyscy wychowawcy uważali, że był grzeczny. Wtedy mojego syna kilkakrotnie pobito. Próbowałam wyjaśniać sprawę z dyrektorką. Ta tłumaczyła mi, że kiedy w rodzinie rodzeństwo się bije, to nie przekazuje się sprawy policji. Ale jest chyba różnica między rodzeństwem, a obcymi dziećmi w Domu Dziecka. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego syn został pobity. A to co stało się po świętach jest skandalem. W piątek przyjechałam, by zabrać syna na weekend i dowiedziałam się, że od środy go nie ma w ośrodku. Po świętach przyjechał do Domu Dziecka o ósmej rano, zgłosił się i&#8230; zniknął. Nikt nie wiedział, gdzie jest ani co robi. Ja spokojnie chodziłam do pracy przekonana, że chodzi do szkoły i jest pod opieką. Kiedy zapytałam panią dyrektorkę, dlaczego nie poinformowano mnie o zniknięciu syna, usłyszałam, że to było „takie małe przeoczenie”. Także kurator mojego syna nie był o tym poinformowany. A gdyby się dziecku cokolwiek stało?</p>
<p>Dzieci proszą o pomoc. Kto z nią pospieszy? Czy może starosta lubiński, który nadzoruje Dom Dziecka? Czy służby wojewody? A może Rzecznik Praw Dziecka? Czy trzeba czekać, aż zdarzy się nieszczęście.</p>
<p>Dariusz Szymacha<br />
Przedruk z Tygodnika Konkrety<br />
*************<br />
I takich pytań jest więcej. Po raz kolejny je stawiam: czy trzeba czekać, aż przytrafi się nieszczęście? Czy dopiero nieodwracalne zdarzenie zmusi odpowiednie służby do działania? Czy zastraszanie dzieci i zmuszanie ich do określonych zachowań wobec kontrolujących nie jest wystarczającym faktem by w Domu Dziecka pojawił się prokurator wraz z psychologiem i porozmawiał ze wszystkimi dziećmi bez obecności dyrekcji i wychowawców? Panie Starosto, panie Wojewodo, panie Rzeczniku Praw Dziecka, panie Prokuratorze – czy odważycie się na te pytania odpowiedzieć dzieciom? To już nie są anonimowe listy. To już nie są informacje od zwalnianych pracowników. To jest błagalna prośba dzieci o pomoc. Czy ją uzyskają?</p>
<p>Dariusz Szymacha<br />
Autor: Źródło: Tygodnik Konkrety, Dariusz Szymacha</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chcą coś ukryć?</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/05/03/chca-cos-ukryc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[pit]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 May 2012 16:47:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[PCOWiA]]></category>
		<category><![CDATA[rada powiatu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=34738</guid>

					<description><![CDATA[Z radnych miejskich Lubin 2006, którzy nie chcieli wiedzieć co się stało z majątkiem zlikwidowanej LSI przykład wzięli powiatowi radni Lubin 2006. Nie chcą wiedzieć co się dzieje w domu dziecka w Ścinawie. Wokół domu dziecka w Ścinawie (Powiatowe Centrum Opieki, Wychowania i Adopcji, PCOWiA) od początku roku wrze za sprawą najpierw alarmującego anonimu, który [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Z radnych miejskich Lubin 2006, którzy nie chcieli wiedzieć co się stało z majątkiem zlikwidowanej LSI przykład wzięli powiatowi radni Lubin 2006. Nie chcą wiedzieć co się dzieje w domu dziecka w Ścinawie.</h3>
<p><span id="more-34738"></span></p>
<p>Wokół domu dziecka w Ścinawie (Powiatowe Centrum Opieki, Wychowania i Adopcji, PCOWiA) od początku roku wrze za sprawą najpierw alarmującego anonimu, który nie znalazł potwierdzenia w kontroli Urzędu Wojewódzkiego i rzecznika Praw Dziecka, a teraz za sprawą listu piętnaściorga dzieci, które ujawniają jak są traktowane i dlaczego wcześniejsze kontrole niczego nie wykazały.</p>
<p>Wydarzenia związane z domem dziecka trwają od ubiegłego roku, kiedy to bezprawnie z pracy wyrzucono dyrektorkę powołaną przez poprzedników Lubin 2006, czyli przez zarząd spod szyldu Platformy Obywatelskiej. O tym, że zwolniona została bezprawnie zdecydował sąd w wyroku pierwszej instancji, a także przegranej przez powiat apelacji. Sąd nakazał przywrócenie dyrektorki do pracy. Tymczasem starosta zakpił sobie z wyroku i wręczył dyrektorce kolejne wypowiedzenie tym razem z innymi zarzutami. Taki ruch dał możliwość dalszego zatrudniania na dyrektorskim stołku Ewy Cieślowskiej, żony radnego Lubin 2006.</p>
<p>Na ostatniej sesji Rady Powiatu w Lubinie radny Tadeusz Maćkała proponował, aby dokładnie przyjrzeć się problemom, które co rusz dotyczą domu dziecka w Ścinawie. &#8211; Sytuacja jest napięta, proponuję powołanie komisji doraźnej aby wyjaśnić to co się dzieje wokół domu dziecka. Na pewno jest to sytuacja wyjątkowa. Zdaniem Maćkały za zamieszanie wokół ścinawskiej placówki odpowiada zarząd powiatu (Lubin 2006). Nawiązuje do zamieszania z dyrektorkami, które powstało z powodu bezprawnych działań zarządu powiatu. &#8211; To nie wpływa dobrze na proces wychowawczy. W tej placówce jest kompletny bałagan. Rada powinna zbadać tę sprawę.</p>
<p>Wniosek Mackały związany jest z kolejnym listem z domu dziecka. Tym razem nie jest anonimowy. Tym razem napisali go wychowankowie. Podpisało się pod nim piętnaścioro dzieci</p>
<p>Niestety wniosek Maćkały przepadł. Powiatowi radni Lubin 2006 zdecydowali, że żadnej kontroli i komisji która wyjaśni co dzieje się w domu dziecka nie będzie. To kolejny przykład kiedy radni Lubin 2006 nie chcą wiedzieć. Wcześniej radni miejscy z Lubin 2006 odrzucali wniosek o ujawnienie informacji dotyczących Lubinskiej Spółki Inwestycyjnej, a konkretnie informacji co stało się z jej wielomilionowym miejskim majątkiem…</p>
<p>&#8211; Chowanie głowy w piasek jest złym posunięciem &#8211; kwituje sprawę domu dziecka w Ścinawie radny Maćkała.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stanowisko dla Cieślowskiej za wszelką cenę</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/04/19/stanowisko-dla-cieslowskiej-wszelka-cene/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Apr 2012 05:51:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[Bałasz]]></category>
		<category><![CDATA[Cieślowska]]></category>
		<category><![CDATA[PCOWiA]]></category>
		<category><![CDATA[zarząd powiatu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=51203</guid>

					<description><![CDATA[Joanna Bałasz, dyrektorka domu dziecka w Ścinawie nieprawnie zwolniona w kwietniu 2011 roku miała dzisiaj rozpocząć pracę na dawnym stanowisku. Nie rozpoczęła, bo decyzją władz powiatu dostała kolejne wypowiedzenie umowy o pracę. Tym razem wymyślono inne zarzuty. &#8211; Sprawa ponownie trafi do sądu &#8211; zapowiada Joanna Bałasz. W ubiegłym tygodniu sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Joanna Bałasz, dyrektorka domu dziecka w Ścinawie nieprawnie zwolniona w kwietniu 2011 roku miała dzisiaj rozpocząć pracę na dawnym stanowisku. Nie rozpoczęła, bo decyzją władz powiatu dostała kolejne wypowiedzenie umowy o pracę. Tym razem wymyślono inne zarzuty. &#8211; Sprawa ponownie trafi do sądu &#8211; zapowiada Joanna Bałasz.</h4>
<p><span id="more-51203"></span></p>
<p>W ubiegłym tygodniu sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Lubinie, który nakazał staroście przywrócenie do pracy bezprawnie zwolnionej dyrektorki. Miała zacząć dzisiaj. Zrobiła badania lekarskie i pojawiła się w Starostwie powiatowym w Lubinie. Próbowała spotkać się ze starostą. Okazało się, że nie było to najłatwiejsze zadanie. Wreszcie otrzymała informację, że ma pojechać do swojego miejsca pracy do Ścinawy. Kiedy pojawiła się w placówce, która ponownie miała kierować przyjechała delegacja z powiatu. Dyrektorce ponownie wręczono wypowiedzenie umowy o pracę. Tym razem wymyślono i wpisano inne zarzuty. Tym razem pojawiły się rzekome nieprawidłowości, do których miało dochodzić kiedy była dyrektorem placówki, a które stwierdzono w pół roku po tym jak przestała pełnić funkcję i dochodziła swoich praw przed sądem.</p>
<p>Przypomnijmy, że w trakcie dotychczasowych procesów w sądzie pracy również przytaczane były bzdurne zarzuty z czasów kiedy kierowała jednostką. Sąd w druzgocący sposób je skwitował i przywrócił byłą dyrektorkę do pracy.</p>
<p>W rezultacie w powiecie pojawił się problem, bo dyrektorem miała zostać osoba która stanowisko objęła za poprzedniej władzy. Tymczasem poplecznicy Roberta Raczyńskiego z Lubin 2006 urzędujący w powiecie zdążyli obsadzić stołek dyrektora w domu dziecka. Bez konkursu powołano – Ewę Cieślowską &#8211; żonę radnego z Lubin 2006 . Dzisiaj nie wiadomo na jakich zasadach i na mocy jakiej decyzji urzęduje ona w PCOWiA.</p>
<p>Autor: MC</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Anonim nie został potwierdzony</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/02/28/anonim-zostal-potwierdzony/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[pit]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Feb 2012 17:02:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[anonim]]></category>
		<category><![CDATA[Dolnośląski Urząd Wojewódzki]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[kontrola]]></category>
		<category><![CDATA[PCOWiA]]></category>
		<category><![CDATA[pedagog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=52718</guid>

					<description><![CDATA[Starostwo nie sprawdzało tylko czekało na wyniki kontroli wojewody i rzecznika praw dziecka. Informacje zawarte w anonimie dotyczące domu dziecka w Ścinawie nie znalazły potwierdzenia. Jeden z najbardziej bulwersujących anonimów ostatnich lat, który dotyczył domu dziecka w Ścinawie ( Powiatowe Centrum Opieki, Wychowania, Adopcji) nie znalazł potwierdzenia wynika z kontroli przeprowadzonej przez Urząd Wojewódzki we [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Starostwo nie sprawdzało tylko czekało na wyniki kontroli wojewody i rzecznika praw dziecka. Informacje zawarte w anonimie dotyczące domu dziecka w Ścinawie nie znalazły potwierdzenia.</h3>
<p><span id="more-52718"></span></p>
<p>Jeden z najbardziej bulwersujących anonimów ostatnich lat, który dotyczył domu dziecka w Ścinawie ( Powiatowe Centrum Opieki, Wychowania, Adopcji) nie znalazł potwierdzenia wynika z kontroli przeprowadzonej przez Urząd Wojewódzki we Wrocławiu. – Anonimowy list dotarł również do nas i zawarte w nim treści były alarmujące – przyznaje Bartosz Wiśniewski, z biura prasowego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. – Kiedy chodzi o dobro dziecka trzeba to sprawdzić.<br />
Przedstawiciel wojewody przyznaje, że na szczęście doniesienia zawarte w liście w sumie około 10 zarzutów w tym wręcz zarzuty dotyczące możliwości popełniania przestępstw nie znalazły potwierdzenia. Przypomnijmy, że w anonimie pisano o znęcaniu się, niedokarmianiu, myciu włosów płynem do mycia naczyń, zawłaszczaniu kieszonkowego. Urząd Wojewódzki przeprowadził w Ścinawie dwie kontrole. Pierwsza odbyła się w czasie ferii pod nieobecność wychowanków. – Druga już po powrocie dzieci – dodaje Wisniewski. – Ani pierwsza kontrola, ani druga nie potwierdziły zarzutów zawartych w anonimie. Nieprawidłowości nie stwierdził również Rzecznik Praw Dziecka. Jedyne co stwierdziliśmy, co dyrektor ośrodka otrzyma w zaleceniach pokontrolnych, to dostosowanie czasu pracy pedagoga, który owszem jest zatrudniony wykonuje swoje obowiązki w godzinach uniemożliwiających pracę z dziećmi . Wiśniewski jasno daje do zrozumienia, że pedagog ma pracować wtedy kiedy dzieci są w placówce, a nie kiedy ich nie ma, a taką właśnie sytuację stwierdzono.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Żenada panie starosto</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/02/09/zenada-panie-starosto/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[pit]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Feb 2012 06:30:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Bałasz]]></category>
		<category><![CDATA[PCOWiA]]></category>
		<category><![CDATA[powiat lubiński]]></category>
		<category><![CDATA[Sąd Pracy]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Kielan]]></category>
		<category><![CDATA[wyrok]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=53068</guid>

					<description><![CDATA[Wypowiedzenie podpisane przez starostę naruszało przepisy prawa i było nieuzasadnione stąd Sąd Pracy przywrócił Joannę Bałasz byłą dyrektorkę PCOWiA (dom dziecka w Ścinawie) do pracy. Materiał dowodowy zebrany przez sąd nie potwierdził zarzutów stawianych przez władze powiatu. Mało tego pismo na podstawie, którego Joanna Bałasz w kwietniu ub. roku została pozbawiona pracy jest bardzo ogólnikowe, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Wypowiedzenie podpisane przez starostę naruszało przepisy prawa i było nieuzasadnione stąd Sąd Pracy przywrócił Joannę Bałasz byłą dyrektorkę PCOWiA (dom dziecka w Ścinawie) do pracy.</h4>
<p><span id="more-53068"></span></p>
<p>Materiał dowodowy zebrany przez sąd nie potwierdził zarzutów stawianych przez władze powiatu. Mało tego pismo na podstawie, którego Joanna Bałasz w kwietniu ub. roku została pozbawiona pracy jest bardzo ogólnikowe, a to utrudniało obronę. Mimo tego wyrok sądu jest druzgocący dla władz powiatu lubińskiego. Wynika z niego jasno, że to co starosta napisał na wypowiedzeniu nie było rzeczywistym powodem zwolnienia dyrektora powiatowej jednostki. Można tylko przypuszczać, że szukano sposobu na pozbycie się kolejnego dyrektora powołanego przez poprzedniego starostę. Sposób okazał się chybiony.</p>
<p>Sędzia Agata Mularska &#8211; Karamon nie zostawiła suchej nitki na przyczynach wypowiedzenia. Zarzuty nie znalazły żadnego potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym.<br />
Znamienne były informacje przekazane przez pracowników Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, którzy w domu dziecka regularnie prowadzili różnego rodzaju kontrole. Dotyczyły zarówno dokumentacji jak i warunków czy samego traktowania dzieci. &#8211; Tak naprawdę nie wykazano żadnych nieprawidłowości w dokumentacji prowadzonej przez powódkę (Joanna Bałasz – red), a wręcz przeciwnie. Kontrole zewnętrzne niezależne od powiatu wskazywały, że powódka była bardzo dobrym pracownikiem, dbała o dzieci, a także prawidłowość dokumentacji – to tylko jeden z fragmentów uzasadnienia przytoczonego przez Sąd Pracy w Lubinie.</p>
<p>Upadł również zarzut z wypowiedzenia dotyczący nieprawidłowego organizowania wypoczynku zimowego dla wychowanków ścinawskiej placówki. – Jeżeli jeden z wychowawców nie pojechał z dziećmi z powodów osobistych nie można z tego powodu czynić zarzutu – kwitowała sędzia. Sąd podważył wiarygodność zeznań pracowników innej powiatowej instytucji Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR). Twierdzili, że warunki pobytowe dla dzieci były złe. Materiał dowodowy wskazał na coś zupełnie przeciwnego.</p>
<p>Wśród powodów zwolnienia dyrektorki wymienionych przez starostę Tadeusza Kielana wskazywano również na brak współpracy dyrektorki ze związkami zawodowymi. Przesłuchiwani w charakterze świadków związkowcy zaprzeczyli. – Współpraca była prawidłowa – dobitnie wynika z omówienia wyroku dokonanego przez Sąd Pracy.</p>
<p>Podsumowaniem całości wyroku mogą być następujące słowa sądu &#8211; Wypowiedzenie umowy przez starostę naruszało przepisy prawa i było nieuzasadnione . Dyrektorkę przywrócono do pracy. Sędzia w omówieniu wyroku powiedziała również Należy przyznać, że przesłuchiwany w charakterze świadka starosta (Tadeusz Kielan – red) jako organ podejmuje decyzję o wypowiedzeniu umowy dyrektorowi jednostki, a na temat przyczyn nie potrafi się wypowiedzieć &#8211; to jest żenujące. To w ocenie sądu świadczy samo o sobie…</p>
<p>Wyrok przywracający Joanne Bałasz na stanowisko dyrektora domu dziecka nie jest prawomocny. Koszty procesowe w wysokości ponad 4,5 tys. zł zapłacą …podatnicy.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
