<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Konkrety &#8211; Lubin Extra!</title>
	<atom:link href="https://lubinextra.pl/tag/konkrety/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://lubinextra.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 Mar 2016 17:57:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>Gorycz w każdym kącie (przedruk)</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/05/03/gorycz-kazdym-kacie-przedruk/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 May 2012 16:51:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[Konkrety]]></category>
		<category><![CDATA[PCOWiA]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=34741</guid>

					<description><![CDATA[Bez klamek w oknach, bez zainteresowania wychowawców, bez nadziei – dzieci wołają o pomoc. Od piątku nie chodzą na lekcje. Nawet odprowadzeni przez policję, chwilę po jej odjeździe wychodzą ze szkoły i idą nad Odrę. To strajk. Chcą, by odwołano dyrektorkę Domu Dziecka. O tym, że w ścinawskim Domu Dziecka dzieje się źle, piszemy od [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Bez klamek w oknach, bez zainteresowania wychowawców, bez nadziei – dzieci wołają o pomoc.</h3>
<p><span id="more-34741"></span></p>
<p>Od piątku nie chodzą na lekcje. Nawet odprowadzeni przez policję, chwilę po jej odjeździe wychodzą ze szkoły i idą nad Odrę. To strajk. Chcą, by odwołano dyrektorkę Domu Dziecka.</p>
<p>O tym, że w ścinawskim Domu Dziecka dzieje się źle, piszemy od kilku tygodni. Informacje stamtąd przenikały powoli. Tylko niektórzy obecni i byli pracownicy byli skłonni do rozmów. Wszelkie problemy zdają się mieć jeden powód: Ewę Cieślowską, pełniącą obowiązki dyrektorki placówki.</p>
<p><strong>Wołają o pomoc</strong><br />
Ostatnio do Domu Dziecka zawitały kontrole z Urzędu Wojewódzkiego i biura Rzecznika Praw Dziecka. Wykazały jedynie drobne niedociągnięcia. Mimo tego powtarzały się ucieczki dzieci, agresja kończąca się bójkami, picie alkoholu, a nawet docierały informacje o próbach samobójczych. Policja potwierdziła, że w ciągu trzech miesięcy tego roku zdarzyło się więcej ucieczek niż przez dwa ostatnie lata. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. I wreszcie pękła – dzieci zaczęły wołać o pomoc.</p>
<p>Tydzień temu do Domu Dziecka miała powrócić, zwolniona rok temu, dyrektorka Joanna Bałasz. Sąd przywrócił ją do pracy. Wysłano ją na badania lekarskie, a kiedy przyszła z nimi do starostwa odesłano do Domu Dziecka. Tam miał się zjawić starosta z dokumentami dotyczącymi zatrudnienia. Kiedy była dyrektorka dotarła do placówki, starosty jeszcze nie było. Natychmiast otoczyły ją dzieci i zabrały do pokoju.</p>
<p>– To było niesamowite. Dzieci przytulały się do mnie, opowiadały o sobie, pytały, czy już wróciłam i jak teraz będę pracowała – opowiada była dyrektorka. – Zaniepokoiło mnie, że jedno dziecko stało przy drzwiach i pilnowało, czy nikt nie nadchodzi. One się bały, żeby nikt nas nie podsłuchiwał. To było niesamowite. One tak bardzo pragną bezpieczeństwa i stabilizacji.</p>
<p>Pół godziny później przyjechał prawnik i pracownica kadr starostwa. Nie przywieźli umowy o pracę, przeciwnie wypowiedzenie motywowane&#8230; utratą zaufania do dyrektorki. Mimo że wypowiedzenie było trzymiesięczne, pracodawca zwolnił Joannę Bałasz z obowiązku świadczenia pracy. Była dyrektorka musiała wyjść z Domu Dziecka bez pożegnania się z dziećmi.</p>
<p>To przepełniło czarę goryczy. Dzieci zaprotestowały. Napisały list do Rzecznika Praw Dziecka.<br />
„Prosimy o pomoc!!! Chcemy zmiany dyrektorki oraz p. Agnieszki Goldyn. Ponieważ uciekamy z Domu dziecka w Ścinawie dlatego, że mamy już dość tych pań. Ponieważ uciekamy i nie bronią nas tylko nas zastraszają policją, ośrodkami i szpitalami psychiatrycznymi oraz niektórzy wychowawcy tez nas poniżają wulgarnymi słowami oraz próbują podnosić na nas ręce, nie mamy prawa głosy. Tniemy się i nie chcemy tu tak dalej żyć. Z tego powodu zaczynamy pić alkohol żeby o wszystkim zapomnieć. Błagamy o pomoc. Wychowankowie Domu Dziecka w Ścinawie!!!”<br />
(pisownia oryginalna, list podpisało piętnastu wychowanków).</p>
<p>List trafił także do redakcji Konkretów.pl . Dzieci i ich rodzice zadzwonili do nas i poprosili o spotkanie. Rozmowy potwierdziły nasze obawy.</p>
<p><strong>Nie łobuzujemy, bronimy się</strong><br />
– To był dobry Dom Dziecka – mówi wychowanek. – Od kiedy dyrektorką została pani Ewa Cieślowska, dzieje się coraz gorzej. Dzieci przestały chodzić do szkoły. Dostajemy przeterminowane jedzenie i za mało. Musimy prosić, żeby kupiono nam ubrania. O buty prosiłem ponad dwa i pół tygodnia. Pani dyrektor jest dla nas chamska, odnosi się do nas jak do rzeczy. Nie chce z nami rozmawiać. Zamyka nam drzwi przed nosem, albo nie wychodzi z gabinetu. Nasyła na nas policję, która jest w Domu Dziecka nawet osiem razy dziennie. Dyrektorka uważa, że łobuzujemy, a my się po prostu bronimy. Nie wiem, czy się boi, czy coś innego. Wychowawcy w godzinach pracy piją sobie kawę, więc nie są w stanie nas dopilnować. Dzień w Domu dziecka jest monotonny. Pobudka o 6.30. Po godz.7 jest śniadanie, potem idziemy do szkoły. Po szkole obiad i mamy czas wolny do godz. 16. Później przychodzi wychowawca, podpisze zeszyty i idzie na kawę do kuchni. Potem jest czas wolny i kolacja. Spać idziemy o 21. Nie mamy nikogo, z kim moglibyśmy porozmawiać o problemach. Ci, którym ufamy i chcemy rozmawiać albo zostali zwolnieni, albo są na zwolnieniu. Pani dyrektorka poprzyjmowała nowych, ale oni nas nie znają. My przywiązujemy się do wychowawców, a nowym nie da się ufać. Oni nas po prostu nie słuchają albo zamykają się w magazynku i piją kawę.</p>
<p><strong>Śpi Pamela i dyrekcja</strong><br />
Pamela jest w Domu Dziecka od 9 lat. Opowiada chaotycznie, o wielu sprawach na raz. Uważa, że wszystko co złe w placówce rozpoczęło się z przyjściem do pracy Ewy Cieślowskiej.<br />
– Kiedyś było inaczej, nie było żadnych skarg, mogliśmy porozmawiać, jeździliśmy na rowerach. Teraz nam wszystko zabrali. A z panią dyrektorką nie da się rozmawiać. Ostatnio zamknęła mi drzwi przed nosem i piła kawę.<br />
Pamela ma 17 lat. Niedawno zmarła jej siostra. Dziewczyna w rozpaczy pocięła sobie rękę. Nikt na to nie zareagował. Pielęgniarka twierdziła, że z „ręką nic nie jest”, dopiero po dwóch tygodniach, kiedy było już źle, Pamela otrzymała pomoc chirurgiczną. To spowodowało, że miała przerwę w nauce. Dyrektorka nie zgodziła się, żeby sama jeździła do szkoły, a kierowca Domu Dziecka zazwyczaj nie ma czasu, by wozić wychowanków na zajęcia. Pamela nadal do szkoły nie chodzi, już wie, że nie zaliczy roku. Całe dnie śpi. Dyrekcja nie reaguje.</p>
<p><strong>To była tylko Natalia</strong><br />
– Pani dyrektorka siedzi sobie w gabinecie razem z panią Gołdyn i niczym się nie interesuje- żali się Pamela.– Wczoraj ja i koleżanka zostaliśmy pobite przez kolegę. Zareagowała tylko wychowawczyni, która poszła z nami do lekarza. Kiedy dzisiaj pan Rafał Kucharski powiedział pani dyrektor, że mam chyba złamany nos, odpowiedziała „wiem, wiem” i poszła do gabinetu. Nie ma z kim rozmawiać. Nikt z dyrekcji nie reaguje na to, co się u nas dzieje. Pani Diana powiedziała, że mi nie kupi ciuchów bo mam ucieczki. A co mam robić? Nie tylko ja uciekam. Każą mi się czuć jak w domu, a ja się tak nie czuję. To jest jakiś ośrodek, a nie dom. Nie czuję się tutaj bezpiecznie. Na przykład pan Halicz mówi o mojej siostrze, która była dla mnie najważniejsza – „to była tylko Natalia”. Nie liczy się z moimi uczuciami. Cały czas nas straszą, że wywiozą do szpitala psychiatrycznego albo do ośrodka. To nie jest dom. To jest syf. W oknach nie ma klamek. Wychowawcy je wykręcają i zakładają śruby, żebyśmy nie wychodzili. Kiedy boli nas głowa, nie możemy przewietrzyć pokoju. Byli inni wychowawcy, było inaczej. O wszystkim mogliśmy rozmawiać i wszystkie problemy były rozwiązywane. A teraz nawet nie mam w czym chodzić, bo nie chcą mi kupić ubrań. Wszyscy chcą się mnie stąd pozbyć. Uważają, że buntuję innych. Niedawno miałam urodziny. Z Domu Dziecka dostałam trzy delicje, trzy wafelki i kilka cukierków. Pani dyrektorka nie złożyła mi nawet życzeń.</p>
<p><strong>Strajk</strong><br />
Dzieci nie mogą zrozumieć, dlaczego osoba, którą lubią, nie może z nimi pracować. Zaprotestowały.<br />
– Pan starosta wyrzucił panią Bałasz z pracy. Dlatego taki robimy strajk. Policja odprowadza nas do szkoły, my czekamy aż pojedzie i wychodzimy. Idziemy nad Odrę lub wałęsamy się po okolicy. A jak kończą się lekcje, wracamy do placówki. Nie chcemy robić tego, do czego nas zmuszają.<br />
Trudno przypuszczać, że dyrekcja nie wie, iż dzieci wagarują, jednak nie reaguje skutecznie. Tak jakby dzieci poza murami placówki nie były jej wychowankami.<br />
Mówcie, że jest dobrze<br />
Dzieci tłumaczą, dlaczego nie skarżyły się kontrolującym z Urzędu Marszałkowskiego.<br />
– Zmuszali nas, żeby w czasie kontroli mówić, że wszystko jest w porządku. Grozili poprawczakiem i szpitalem psychiatrycznym. Kiedy powiedzieliśmy, że nie ma zajęć i się nudzimy, pani Diana strasznie na nas krzyczała. Mówiła, że jak narzekamy, to przyniesie nam z domu jakąś grę planszową. Pozamyka komputery i telewizję i będziemy całymi dniami grać w tę grę. Nie mogliśmy powiedzieć prawdy, bo mówili nam, że inaczej nasz dom dziecka będzie zlikwidowany. Zresztą i tak ma być zlikwidowany w czerwcu.</p>
<p><strong>Małe przeoczenie</strong><br />
Joanna Steczko – matka wychowanka- nie rozumie, jak można nie przejmować się losami dzieci oddanych pod opiekę.<br />
– Mój syn jest tu od września. Do lutego to było kochane dziecko. Wszyscy wychowawcy uważali, że był grzeczny. Wtedy mojego syna kilkakrotnie pobito. Próbowałam wyjaśniać sprawę z dyrektorką. Ta tłumaczyła mi, że kiedy w rodzinie rodzeństwo się bije, to nie przekazuje się sprawy policji. Ale jest chyba różnica między rodzeństwem, a obcymi dziećmi w Domu Dziecka. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego syn został pobity. A to co stało się po świętach jest skandalem. W piątek przyjechałam, by zabrać syna na weekend i dowiedziałam się, że od środy go nie ma w ośrodku. Po świętach przyjechał do Domu Dziecka o ósmej rano, zgłosił się i&#8230; zniknął. Nikt nie wiedział, gdzie jest ani co robi. Ja spokojnie chodziłam do pracy przekonana, że chodzi do szkoły i jest pod opieką. Kiedy zapytałam panią dyrektorkę, dlaczego nie poinformowano mnie o zniknięciu syna, usłyszałam, że to było „takie małe przeoczenie”. Także kurator mojego syna nie był o tym poinformowany. A gdyby się dziecku cokolwiek stało?</p>
<p>Dzieci proszą o pomoc. Kto z nią pospieszy? Czy może starosta lubiński, który nadzoruje Dom Dziecka? Czy służby wojewody? A może Rzecznik Praw Dziecka? Czy trzeba czekać, aż zdarzy się nieszczęście.</p>
<p>Dariusz Szymacha<br />
Przedruk z Tygodnika Konkrety<br />
*************<br />
I takich pytań jest więcej. Po raz kolejny je stawiam: czy trzeba czekać, aż przytrafi się nieszczęście? Czy dopiero nieodwracalne zdarzenie zmusi odpowiednie służby do działania? Czy zastraszanie dzieci i zmuszanie ich do określonych zachowań wobec kontrolujących nie jest wystarczającym faktem by w Domu Dziecka pojawił się prokurator wraz z psychologiem i porozmawiał ze wszystkimi dziećmi bez obecności dyrekcji i wychowawców? Panie Starosto, panie Wojewodo, panie Rzeczniku Praw Dziecka, panie Prokuratorze – czy odważycie się na te pytania odpowiedzieć dzieciom? To już nie są anonimowe listy. To już nie są informacje od zwalnianych pracowników. To jest błagalna prośba dzieci o pomoc. Czy ją uzyskają?</p>
<p>Dariusz Szymacha<br />
Autor: Źródło: Tygodnik Konkrety, Dariusz Szymacha</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
