<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ewa Cieślowska &#8211; Lubin Extra!</title>
	<atom:link href="https://lubinextra.pl/tag/ewa-cieslowska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://lubinextra.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 19 Aug 2016 06:48:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>Awans przypieczętowany?</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/04/19/awans-przypieczetowany/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Apr 2012 06:00:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[apelacja]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Cieślowska]]></category>
		<category><![CDATA[konkrety24pl]]></category>
		<category><![CDATA[PCWiA]]></category>
		<category><![CDATA[Sąd Pracy]]></category>
		<category><![CDATA[Starostwo Powiatowe w Lubinie]]></category>
		<category><![CDATA[wyrok]]></category>
		<category><![CDATA[zarząd powiatu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=51215</guid>

					<description><![CDATA[Władze starostwa lubińskiego pospiesznie dopełniają formalności. Jakich? Awans przypieczętowany? Panuje coraz większe zamieszanie wokół Domu Dziecka w Ścinawie. Sprawą zajmują się sądy, czy zajmie się też prokuratura? O Domu Dziecka w Ścinawie głośno zaczęto mówić, kiedy w kwietniu 2011 roku z funkcji dyrektorki zwolniono Joannę Bałasz. Jej obowiązki przejęła zastępczyni, Joanna Klaczko. Przez dwa miesiące [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Władze starostwa lubińskiego pospiesznie dopełniają formalności. Jakich?</h3>
<p><span id="more-51215"></span></p>
<p><strong>Awans przypieczętowany? Panuje coraz większe zamieszanie wokół Domu Dziecka w Ścinawie. Sprawą zajmują się sądy, czy zajmie się też prokuratura?</strong></p>
<p>O Domu Dziecka w Ścinawie głośno zaczęto mówić, kiedy w kwietniu 2011 roku z funkcji dyrektorki zwolniono Joannę Bałasz. Jej obowiązki przejęła zastępczyni, Joanna Klaczko. Przez dwa miesiące wykonywania obow iązków, posługiwała się pieczątką „P.O. Dyrektor”.</p>
<p><strong>Przypadek pani Cieślowskiej</strong><br />
Szybko przeprowadzono konkurs na stanowisko dyrektora. Wygrała go Ewa Cieślowska, żona radnego z ugrupowania Lubin 2006. Formacja ta ma pełnię władzy w Lubinie i powiecie. Cieślowską zatrudniono 12 maja ubiegłego roku. Miała jednak pecha. Okazało się jednak, że nadzór wojewody uznał, iż nie ma uprawnień do zajmowania tego stanowiska.</p>
<p>– 19 lipca rozstrzygnięto sprawę powołania Ewy Cieślowskiej na stanowisko dyrektorki w Powiatowym Centrum Opieki, Wychowania i Adopcji w Ścinawie – wyjaśniał rzecznik wojewody dolnośląskiego Jarosław Perduta. – Dyrektorka bezprawnie pełni tę funkcję. Nadzór uznał uchwałę zarządu za nieważną i niezgodną z prawem. Pani Cieślowska nie spełnia warunków rozporządzenia Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Między innymi nie ma wymaganego trzyletniego stażu pracy w placówce adopcyjnej i wychowawczej.</p>
<p>Zarząd powiatu nie miał wyjścia – odwołał Ewę Cieślowską i przesunął ja na stanowisko kierowniczki działu administracji.</p>
<p><strong>Jak bumerang</strong><br />
Na początku sierpnia ub.r. funkcję dyrektora p.o. powierzono Rafałowi Kucharskiemu, pracownikowi tejże placówki. Objął on ja do czasu zatrudnienia osoby wyłonionej w konkursie.<br />
Dwa tygodnie później zarząd powiatu skierował do Sądu Administracyjnego skargę na rozstrzygnięcie wojewody. Sąd do dzisiaj skargi nie rozstrzygnął. 7 listopada nadzór wojewody zdecydował, że i Rafał Kucharski dyrek torem być nie może. Wobec tego i jego odwołano.<br />
Władze starostwa 16 listopada, „z uwagi na potrzeby jednostki” ponownie powierzyły Ewie Cieślowskiej pełnienie funkcji dyrektorki. Jednak tym razem zabezpieczono się przed unieważnieniem tej nominacji przez służby wojewody. W powołaniu ponownie zawarto zastrzeżenie, że nominacja jest ważna na czas nie dłuższy niż trzy miesiące, do czasu zatrudnienia na stanowisko dyrektora osoby wyłonionej w konkursie. Ostateczną datą był wiec 15 lutego br.</p>
<p><strong>Bezprawnie i co z tego</strong><br />
W tym czasie toczył się proces, który była dyrektorka, Joanna Bałasz, wytoczyła swojemu pracodawcy. Na początku lutego zapadł wyrok. Sąd stwierdził, że zwolnienie było bezprawne i polecił przywrócić zwolnioną na poprzednio zajmowane stanowisko. Wydawać by się mogło, że takie rozwiązanie może być korzystne dla wszystkich str on: starostwo nie będzie musiało organizować konkursu i wykona wyrok sądu. Tak się jednak nie stało.<br />
Starostwo odwołało się od wyroku Sądu Rejonowego. Konkursu, mimo upływu terminu nie ogłoszono, a Ewa Cieślowska nadal pełniła swoją funkcję. Mało tego, zaczęła się posługiwać, przy podpisywaniu dokumentów pieczęcią „Dyrektor PCWiA”, bez skrótu p.o.<br />
Dyrektorka, zapyta na przez dziennikarzy, nie chciała lub nie potrafiła odpowiedzieć, na jakim stanowisku jest zatrudniona. Odsyłała zadających pytających do starostwa.</p>
<p><strong>Tylko oddelegowana</strong><br />
Starosta lubiński Tadeusz Kielan mętnie wyjaśniał sprawę.<br />
– Pani Cieślowska wprawdzie jest p.o., ale nie jest stricte powołana do pełnienia tych obowiązków, tylko oddelegowana do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Naczelny Sąd Administracyjny (ciągle trwa spór o legalność powołania na to stanowisko). Jednocześnie nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego pani Cieślowska posługuje się pieczątką bez skrótów p.o.<br />
– Sprawdzę to – obiecywał.</p>
<p><strong>Kilka pytań</strong><br />
Sprawdzał dość długo, bo aż do 29 marca br. Tegoż dnia, podczas sesji rady powiatu, radny Tadeusz Maćkała złożył interpelację dotyczącą zatrudnienia Ewy Cieślowskiej.<br />
Pytał, kto i na jakiej pod stawie po 15 lutego, a więc od ponad 6 tygodni, jest dyrektorem PCWiA w Ścinawie. Dociekał także, na jakiej podstawie Ewa Cieślowska posługuje się na oficjalnych pismach tytułem dyrektora. Dopytywał, czy to nie spowoduje tego, że wszelkie decyzje podjęte przez Ewę Cieślowską będą z mocy prawa nieważne. Starosta zobowiązał się do udzielenia odpowiedzi na piśmie. Ma na to dwa tygodnie.<br />
Tego samego dnia (1 kwietnia) zebrał się zarząd powiatu. Na jego posiedzeniu podjęto uchwałę. Oto jej treść.<br />
„Z dniem 1 kwietnia 2012 roku powierza się Pani Ewie Cieślowskiej zatrudnionej obecnie na stanowisku kierownika działu Adm inistracji i Obsługi PCWiA w Ścinawie wykonywanie obowiązków dyrektora PCWiA na czas określony, tj. do czasu powołania dyrektora PCWiA w Ścinawie”.<br />
Kto więc do tej pory pełnił tę funkcję? Czy podpisy pod dokumentami są ważne? Zwłaszcza te złożone między 16 lutego a 31 marca? Czy pracownik zatrudniony przez nieuprawnioną do tego osobę jest pracownikiem czy nie? Czy doszło do fałsz erstwa dokumentów? Czy zawarto jakieś zobowiązania mające wpływ na finanse placówki? Ile takich dokumentów powstało? Czy popełniono przestępstwo? A jeśli tak, to kto je popełnił?<br />
Na te pytania może odpowiedzieć tylko prokuratura.<br />
Z arząd powiatu lubińskiego 1 kwietnia 2012 r. powierzył Ewie Cieślowskiej zatrudnionej obecnie na stanowisku kierownika Działu Administracji i Obsługi PCWiA w Ścinawie wykonywanie obowiązków dyrektora PCWiA na czas określony, tj. do czasu powołania dyrektora PCWiA w Ścinawie. Otwarte pozostaje pytanie: k k to do tej pory pełnił tę funkcję?</p>
<p>Przedruk z Tygodnika Konkrety<br />
autor: Dariusz Szymacha<br />
Autor: Dariusz Szymacha, Tygodnik Konkrety</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sąd nakazał i w powiecie mają problem</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/04/19/sad-nakazal-powiecie-maja-problem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[pit]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Apr 2012 05:58:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[apelacja]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Cieślowska]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Bałasz]]></category>
		<category><![CDATA[PCWiA]]></category>
		<category><![CDATA[Sąd Pracy]]></category>
		<category><![CDATA[Starostwo Powiatowe w Lubinie]]></category>
		<category><![CDATA[wyrok]]></category>
		<category><![CDATA[zarząd powiatu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=51213</guid>

					<description><![CDATA[Na bazie nieprawdziwych zarzutów została zwolniona. Sąd Pracy orzekł powrót dyrektorki na stanowisko. Wyrok usankcjonowała apelacja, władze powiatu (Lubin 2006) zwlekają. Tymczasem w domu dziecka w Ścinawie nie do końca wiadomo kto jest dyrektorem. W placówce bez konkursu urzęduje żona radnego z Lubin 2006. Sądowe wyroki były bezwzględne. O pierwszym werdykcie pisaliśmy w artykule „Żenada [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Na bazie nieprawdziwych zarzutów została zwolniona. Sąd Pracy orzekł powrót dyrektorki na stanowisko. Wyrok usankcjonowała apelacja, władze powiatu (Lubin 2006) zwlekają. Tymczasem w domu dziecka w Ścinawie nie do końca wiadomo kto jest dyrektorem. W placówce bez konkursu urzęduje żona radnego z Lubin 2006.</h3>
<p><span id="more-51213"></span></p>
<p>Sądowe wyroki były bezwzględne. O pierwszym werdykcie pisaliśmy w artykule „Żenada panie starosto”. &#8211; Tak naprawdę nie wykazano żadnych nieprawidłowości w dokumentacji prowadzonej przez powódkę (Joanna Bałasz – red), a wręcz przeciwnie. Kontrole zewnętrzne niezależne od powiatu wskazywały, że powódka była bardzo dobrym pracownikiem, dbała o dzieci, a także prawidłowość dokumentacji – to tylko jeden z fragmentów uzasadnienia przytoczonego przez Sąd Pracy w Lubinie. Kolejny bez skrupułów wskazuje jakie mogło być podłoże zwolnienia Joanny Bałasz. &#8211; Wypowiedzenie umowy przez starostę naruszało przepisy prawa i było nieuzasadnione . Sędzia w omówieniu wyroku powiedziała również Należy przyznać, że przesłuchiwany w charakterze świadka starosta (Tadeusz Kielan – red) jako organ podejmuje decyzję o wypowiedzeniu umowy dyrektorowi jednostki, a na temat przyczyn nie potrafi się wypowiedzieć &#8211; to jest żenujące. To w ocenie sądu świadczy samo o sobie…</p>
<p>Dyrektorkę wyrokiem sądu pierwszej instancji przywrócono do pracy. Powiat odwołał się, ale w apelacji poległ, bo argumentów, które miały przekonać sąd ponownie nie było. Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że zwolnienie dyrektorki i bzdurne zarzuty, które wyciągnięto pod jej adresem miały pozwolić na zatrudnienie „swojego dyrektora” &#8211; żony radnego miejskiego z Lubin 2006. Dodajmy, że status prawny obecnego stanowiska dyrektora domu dziecka w Ścinawie jest bardziej niejasny niż można sobie to wyobrazić i co istotne nie wynika to z wyroku przywracającego do pracy poprzednią dyrektorkę.</p>
<p>Wczoraj Zarząd Powiatu miał zdecydować co zrobić z Joanną Bałasz. Co zdecydowano? Nadal nie wiadomo. Na pewno władze powiatu mają problem, bo powrót Bałasz do pracy oznacza koniec rządów Ewy Cieślowskiej, kierowniczki administracyjnej, dyrektorki, czy pełniącej obowiązki dyrektora, czy osoby oddelegowanej (skąd?) do domu dziecka. Jakie zajmuje stanowisko trudno się dowiedzieć. Kobieta kierująca placówka na pewno jest żoną radnego z Lubin 2006, które rządzi i w powiecie i Lubinie.</p>
<p>Szerzej o zawirowaniach z dyrektorskim stołkiem w Powiatowym Centrum Wychowania i Adopcji (dom dziecka w Ścinawie) w Tygodniku Konkrety.</p>
<p>Starosta nie wypowiada się w sprawie przywrócenia do pracy Joanny Bałasz. Głosu udzielił tylko sekretarz powiatu Tymoteusz Myrda. Joannie Bałasz przekazano dokumenty i skierowanie na badania lekarskie. Czy wróci do domu dziecka? Bardzo bym chciała wrócić do pracy. Taka była moja intencja i decyzja sądu – powiedziała LubinExtrra! Dodajmy, że dzieciaki też bardzo chciałyby powrotu byłej dyrektorki – już w czasie wizyty po wyroku w placówce dały jej to odczuć. Miały do niej duży szacunek i zaufanie. Czekają… &#8211; Na pewno wyobrażam sobie możliwość współpracy ze starostą. Mam wrażenie, że w mojej sprawie starosta został wprowadzony w błąd przez swoich współpracowników, którzy dokonali błędnej oceny mojej pracy.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W domu dziecka źle się dzieje?</title>
		<link>https://lubinextra.pl/2012/01/17/domu-dziecka-zle-sie-dzieje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2012 07:46:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[! Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[Lubin]]></category>
		<category><![CDATA[Ścinawa]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[dom dziecka w ścinawie]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Cieślowska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://lubinextra.pl/?p=54098</guid>

					<description><![CDATA[Dotarły do nas niepokojące informacje na temat sytuacji w domu dziecka w Ścinawie. W liście tym mają być opisane zdarzenia, jakie rzekomo miały miejsce w placówce. Władze powiatu lubińskiego, który nadzoruje działanie domu dziecka nie chcą komentować treści listu. Na pytania dziennikarzy odpowiadają krótko – Anonimami się nie zajmujemy. Tymczasem z naszych informacji wynika, że [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dotarły do nas niepokojące informacje na temat sytuacji w domu dziecka w Ścinawie. W liście tym mają być opisane zdarzenia, jakie rzekomo miały miejsce w placówce. Władze powiatu lubińskiego, który nadzoruje działanie domu dziecka nie chcą komentować treści listu. Na pytania dziennikarzy odpowiadają krótko – Anonimami się nie zajmujemy.<br />
Tymczasem z naszych informacji wynika, że zaledwie kilka tygodni temu w ośrodku przeprowadzono kontrolę, której wyniki nie były zadowalające. Jednak jak do tej pory nie zostały one przedstawione opinii publicznej.<br />
Poniżej prezentujemy Czytelnikom treść anonimowego listu.</p>
<p>„Jesteśmy grupą wyborców Lubin 2006 &#8211; zatrudnionych w Powiatowym Centrum Opieki i Wychowania w Ścinawie – dawniej Domu Dziecka w Ścinawie. Piszemy z prośbą o interwencję w sprawie sytuacji naszej placówce już po raz trzeci, gdyż nadal sytuacja ta pogarsza się. Dzieje się tak za sprawą pani Ewy Cieślowskiej, która ponownie pełni obowiązki dyrektora naszej placówki. Sprawa jej zatrudnienia jest zresztą bardzo tajemnicza, gdyż ostatnio zatrudniona była na stanowisku z- cy dyrektora ds. administracyjnych, a obecnie już tytułuje się dyrektorem i taką też posługuje się pieczątką.<br />
Pani Cieślowska nie posiada niestety powołania i predyspozycji do kierowania taką placówką jak nasza. Sprawy wychowanków jej nie interesują, nie czuje się ona odpowiedzialna za placówkę, jest jedynie zainteresowana swoim stanowiskiem.<br />
Nasz niepokój budzi przede wszystkim fakt, że pani Cieślowska łamie prawa pracownicze i ustalenia zawarte z pracownikami. Pozbywa się z placówki wychowawców, którym skończyła się umowa terminowa i w ich miejsce zatrudnia swoje znajome ze żłobka. Wprowadziła niekorzystny dla nas kwartalny system rozliczania nadgodzin, zabrała wprowadzone wcześniej udogodnienia dla wychowawców zatrudnionych z Kodeksu pracy, w postaci przyznanych wczesniej 5 godzin w tygodniu na przygotowanie dokumentacji, przez co doprowadziła do drastycznych dysproporcji w czasie bezpośredniej pracy z dzieckiem w stosunku do wychowawców z Karty nauczyciela. Tym samym mamy wrażenie, że próbuje ponownie skonfliktować pracowników pedagogicznych, gdyż ta sprawa była źródłem nieporozumień w przeszłości.<br />
Pani Cieślowska podejmuje także trudne do zrozumienia decyzje personalne. Zwolniła z pracy w połowie grudnia pracowników księgowości i kadr, co spowodowało, że wszyscy pracownicy otrzymali z dużym opóźnieniem wynagrodzenia. Toleruje wychowawcę, który ma problemy z alkoholem i przychodzi do pracy z dziećmi po jego wypiciu. Zmarginalizowała znaczenie pracy specjalistycznej w placówce, co spowodowało, że wychowankowie nie są objęci pomocą specjalistyczną. Pedagog placówki z polecenia pani Cieślowskiej pracuje jako wychowawca w grupie, terapeuta pomimo wyznaczonych stałych godzin pracy nie prowadzi z dziećmi terapii, gdyż jest wyznaczany także do innych zajęć. Psychologa nie ma wcale. Pani Cieślowska powierzyła odpowiedzialność za funkcjonowanie najstarszych grup wychowawczych bardzo młodym pracownikom bez stażu zawodowego, odsuwając jednocześnie pracowników doświadczonych. Jest to decyzja niezrozumiała tym bardziej, że pracownicy ci nie mają doświadczenia zawodowego, są młodymi ludźmi, a dla jednego z nich, jedyną metodą wychowawczą jest agresja i przemoc wobec wychowanków. Inny z kolei musi pełnić tę funkcję bez swojej zgody, gdyż nie czuje się on jeszcze prawdopodobnie na siłach udźwignąć taką odpowiedzialność. Efektem tego są nagminne akty agresji niedoświadczonych wychowawców wobec wychowanków w starszych grupach – dwóch wychowanków było podduszanych, szarpanych za ubranie, zastraszanych odesłaniem do szpitala psychiatrycznego lub ośrodka wychowawczego. Wobec wychowanków sprawiających problemy wychowawcze nie stosuje się żadnych działań prewencyjnych czy profilaktycznych, nie są oni objęci żadną pomocą psychologiczną czy terapeutyczną, po prostu odsyła się ich do szpitali psychiatrycznych bez ich zgody. Na rodziców tych dzieci wywierana jest presja, aby podpisywali zgody na leczenie psychiatryczne, strasząc ich, że będą ponosić koszty szkody wyrządzonej przez dziecko w placówce lub w szkole.<br />
Efekty decyzji personalnych pani Cieślowskiej oraz jej brak odpowiedzialności za funkcjonowanie placówki bardzo niekorzystnie odbija się na samych wychowankach. Dzieci są sfrustrowane, podejmują ucieczki z placówki, upijają się. Ponownie zdarzają się interwencje policji, część wychowanków ma sprawy karne za rozboje lub pobicia. Dzieciom ogranicza się kieszonkowe, decyzją pani Cieślowskiej wychowankowie muszą ze swojego kieszonkowego finansować potrzeby placówki &#8211; dokładać się na środki higieny osobistej – szampony, proszki do prania, płyny do mycia naczyń. Jest to tym bardziej bulwersujące, że najczęściej tych środków higienicznych zwyczajnie w placówce nie ma, bo wychowankowie nie mają już pieniędzy, żeby je kupić. Zdarza się więc, że myją włosy płynem do mycia naczyń albo myją naczynia szamponem. Ostatnio pani Cieślowska wprowadziła także drastyczne oszczędzanie na żywności, co doprowadziło do tego, że starsi wychowankowie chodzą głodni, bo brakuje nawet chleba na kolację. Żeby temu zaradzić wychowawcy muszą przynosić chleb z domu.<br />
Ostatnio któryś z wychowanków poskarżył się na złą sytuację dzieci w placówce do Rzecznika Praw Dziecka, licząc na to, iż sytuacja ulegnie poprawie. Niestety pani Cieślowska załatwiła sprawę po swojemu, wydając wychowawcom polecenie zebrania od dzieci pisemnego oświadczenia, że nie wnoszą zastrzeżeń do swojego kieszonkowego, pod groźbą utraty kieszonkowego.<br />
Szczególnie bulwersujące jest jednak to, iż wychowankowie nie mają żadnej możliwości zwrócenia się do kogokolwiek o pomoc. My jako wychowawcy nie znajdujemy zrozumienia u pani Cieślowskiej, która nie czuje się odpowiedzialna za placówkę i głośno o tym mówi. Jesteśmy świadomi tego, co się dzieje z dziećmi, jednak nie mamy możliwości, aby im pomóc. Nasze uwagi pozostają bez reakcji, a my słyszymy, że mamy sobie poradzić sami, ponieważ to my pracujemy z dziećmi.<br />
Zwracamy się do Państwa o pomoc, bo jesteśmy bezradni. Władze powiatu stoją murem za panią Cieślowską, w końcu jest ona żoną radnego rządzącego ugrupowania &#8211; Lubin 2006. W tej sytuacji głos nas – tylko wyborców – nie jest brany pod uwagę. Byliśmy potrzebni wówczas, kiedy trzeba było prowadzić kampanię wyborczą, zbierać podpisy i iść do urny. Wszyscy z nas głosowali na obecnie rządzące ugrupowanie i niestety teraz ogromnie tego żałujemy i wstydzimy się, gdyż zostaliśmy oszukani.<br />
Prosimy bardzo o potraktowanie tego listu poważnie i opublikowanie go, pomimo, że nie jest on imiennie przez nas podpisany. Niestety nie możemy tego zrobić, gdyż boimy się o swoją pracę, ponieważ możemy ją utracić. To spotkało już nasze koleżanki, które odważyły się otwarcie zaprotestować przeciwko sytuacji panującej w placówce.”<br />
Autor: MC</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
