Kolejny happening i kolejne rozmowy członków Stowarzyszenia Miasto dla Mieszkańców z lubinianami na temat losów Parku Leśnego. Organizatorzy zaprosili mieszkańców na piknik podczas którego wspólnie zastanawiano się co jeszcze można zrobić, by zmienić zdanie włodarza miasta na temat rewitalizacji strzelnicy oraz uzyskać jakiekolwiek informacje na ten temat. 

 

 

Była petycja z ponad 2500 podpisów, był happening 1 kwietnia, kilka manifestacji pod Urzędem Miejskim – to szereg działań, jakie podjęli lubińscy działacze, by zmobilizować włodarza miasta i jego urzędników do odstąpienia od ogradzania płotem Parku Leśnego, czyli tzw. lubińskiej strzelnicy. Póki co nie udało się wiele wskórać. 11 czerwca Stowarzyszenie Miasto dla Mieszkańców zaprosiło lubinian do Parku Leśnego na piknik. Była to okazja, by porozmawiać o zaistniałej sytuacji, a ciekawym tematu przedstawić fakty i informacje na temat dotychczasowych działań.

– Zaprosiliśmy mieszkańców Lubina i nie tylko. Chcemy przekazać zainteresowanym co robimy, dlaczego zawiązało się stowarzyszenie, jakie działania podejmujemy, jakie odpowiedzi dostaliśmy, co zamierzamy robić, zapraszamy do współpracy, do zapisania się do stowarzyszenia, do podejmowania różnych inicjatyw, do zgłaszania nam problemów, które pojawiają się w różnych obszarach tego miasta. Chcieliśmy również po prostu spotkać się z mieszkańcami ponieważ ostatnie takie spotkanie miało miejsce 1 kwietnia. Od tamtej pory jak widzimy płot stanął, ale zmieniło się wiele w wypowiedziach urzędników.  Płot był stawiany z myślą o tym, że będą tu stawiane drogie militaria. Mówiono, że będzie tutaj drogi sprzęt, a tego sprzętu nie ma i nie będzie. To jest najistotniejsze, bo takie informacje oficjalne teraz otrzymujemy. Ostatnio pan prezydent wypowiedział się, że cudów tutaj nie będzie. Podobno będzie tutaj dołożonych kilka ławek,  i może  fontanna. Więc pytamy – po co w takim razie tutaj płot za ponad milion złotych. Nasi przedstawiciele rozmawiali z panem Zawadką i udało się wynegocjować dołożenie furtek w tych miejscach, które stanowiły do tej pory najczęściej wykorzystywane szlaki komunikacyjne, bo to też było bolączką, że tam, gdzie ludzie najczęściej przechodzili, tam postawiono przęsła. Dostęp do parku dla tych ludzi został zdecydowanie ograniczony. Tłumaczono to tym, że sto metrów czy dwieście nie powinno stanowić problemu. Nie uświadomiono sobie, że tam, gdzie są bramy mogą być nie przyjazne dla osób na wózkach czy dla matek z wózkami. Furtki to nasz malutki sukcesik- mówiła Edyta Zawadzka, działaczka Stowarzyszenia.

 – Zaprosiliśmy mieszkańców na takie luźne spotkanie i na kiełbaski. Mamy też wodę dla psów.  Zależy nam na tym, żebyśmy sobie mogli dzisiaj tak spokojnie porozmawiać. Kluczowe jest to, że zostaliśmy zauważenie i zwróciliśmy uwagę, że mieszkańcy mają swoje prawa i że nie pozwolimy sobie na zabieranie naszych praw, między innymi prawa do wykorzystywania publicznej przestrzeni, że się na to nie zgadzamy, że chcielibyśmy wiedzieć w jaki sposób są wydawane nasze, nie radnych czy pana prezydenta, lecz nasze pieniądze. Niestety jako takiej konkretnej odpowiedzi od pana prezydenta czy od pani przewodniczącej Bogusławy Potockiej-Zdrzalik jeszcze nie uzyskaliśmy. Otrzymaliśmy dwa czy trzy dni temu od prezydenta pismo, które jest zbiorem ogólników, który już wcześniej został dostarczony do mieszkańców, że będzie fajny park, że jeszcze nie ma planów, że park jest ogrodzony po to, żeby było bezpiecznie, a to jest ciekawostka. Zapytaliśmy komendanta policji naszego miasta czy tutaj jest niebezpiecznie i mamy odpowiedź na piśmie, że tutaj nie jest niebezpiecznie. Są zgłoszenia pojedyncze, natomiast na tle miasta i innych rejonów to nie jest miejsce jakoś szczególnie niebezpieczne. Płot tylko ogranicza dostęp mieszkańców, a nie powoduję wzrostu bezpieczeństwa – mówił Zbigniew Sobka, lubinianin i działacz Stowarzyszenia.

Grupa Miasto dla Mieszkańców przygotowała ankietę. – Postanowiliśmy trochę wyręczyć radnych i pana prezydenta w dialogu, w tych konsultacjach społecznych. Pytamy w ankiecie lubinian  co by im się tutaj podobało, czego by chcieli. Są różne propozycję, jesteśmy na to otwarci, chcemy tę propozycje zanieść już w najbliższy wtorek. Wybieramy się na konsultację w urzędzie miejskiego. Poprosiliśmy panią przewodniczącą na piśmie, bo teraz tak musimy niestety z naszymi urzędnikami rozmawiać, o udzielenie nam głosu. Teraz w jej kwestii będzie leżało, mając taką możliwość, formalną, prawną czy nam tego głosu udzieli czy nie. Jeśli udzieli nasze postulaty zostaną wysłuchane, jeżeli nie, to  będziemy musieli w jakiś inny sposób to przekazać – zapowiadał Zbigniew Sobka. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisz swój komentarz
Wpisz tutaj swoją nazwę