Ogrodzenie i monitoring kością niezgody na ROD Sahara – FOTO

0
236

Do poważnego konfliktu doszło między działkowicami a zarządem ROD Sahara w Lubinie. Użytkownicy działek zarzucają prezesowi i jego współpracownikom nieuczciwe zarządzanie. Główny problem to wymiana ogrodzenia i monitoring, inwestycje, które zarząd chce zrealizować. Działkowicze twierdzą, że to zbędne i jak mówią, nie wyrażali na to zgody. 

Działkowicze ROD Sahara twierdzą, że wiele inwestycji realizowanych jest bez ich zgody. – Mówi nam się potem, że nie byliśmy na zebraniach. Wielu z nas chodzi, ale nasze głosy i tak są wyśmiewane, a zarząd i pan prezes zrobią, co zechcą. Tak jest od lat – mówi jedna z działkowców, którzy siłą około 30 osób spotkały się z dziennikarzem naszej redakcji. – Tym razem chodzi o budowę nowego płotu i monitoring. Jeśli coś się psuje, to trzeba naprawiać, a nie stawiać nas przed faktem dokonanym. Dwa tygodnie przed zebraniem wywieszono informacje w gablocie co nas czeka. W marcu mało kto tu chodzi więc nikt nie wiedział co szykuje zarząd. Na zebraniu zdecydowano za naszymi plecami – dodaje kobieta – Pieniędzy i kredytów nie powinno się brać. Najpierw trzeba ustalić z działkowiczami. Nie trzeba wymieniać płotu tylko prezesa – dodaje inny z zebranych działkowiczów.

– Prezes jest dyktatorem. Jesteśmy zbulwersowani. Interweniowaliśmy w Legnicy i pisaliśmy do Warszawy, ale wszędzie nas zbywają. Dyktator ma duże plecy i znajomości – twierdzą lubinianie. – Nasze składki bardzo rosną z roku na rok. Nawet za śmieci płacimy 55 złotych. Będziemy mieli niedługo jak w Chinach. Każą nam ubrać żółte uniformy i nosić  – krzyczy jedna z kobiet.

Z informacji w Zarządzie Okręgowym w Legnicy wynika, że nie ma nieprawidłowości w postępowaniu prezesa i innych członków zarządu. Podobnego zdania są władze w Warszawie. Jak wynika z dokumentów, jakimi zarząd ROD Sahara podzielił się z naszą redakcją, ogrodzenie zostało dokładnie zinwentaryzowane. Wyliczono wszelkie konieczne naprawy i ich koszt mija się z celem. Na drodze przetargu znaleziono firmę, która za 120 tysięcy złotych wykona inwestycję. To nie do końca podoba się działkowiczom. – Ten pan,  który będzie to wykonywał to jest na pewno jakaś koleżeńska firma, która pewnie zabierze ten płot, pomaluje i pewnie sprzeda – twierdzi jeden z zebranych. Zdaniem protestujących płot nie wymaga wymiany. Można go odnowić w ramach czynu społecznego.

Monitoring, który zarząd chce zainstalować na terenie ROD Sahara zdaniem działkowców również nie jest potrzebny. Prezes Józef Jankowski uważa, że liczba kradzieży jest dość poważna, a zapis wideo pozwoliłby rozwiązać problem zarówno złodziei, jak i wandali czy zwożenia na tereny ROD śmieci z zewnątrz. – Nie mam dowodów, ale na każdej inwestycji można co nieco zarobić. Podejrzewam, że tak jest. Dokumenty przed zebraniem są do wglądu, ale tam nikt nie idzie, bo mało kto się na tym zna. Ja chodzę i zawsze jestem przeciwnikiem głosowań tych, którzy są za, a ja jestem zawsze przeciw. Na ostatnim zebraniu było 86 osób, 43 osoby głosowały za wymianą płotu. Gdzie jest większość?  – pyta inny oburzony działkowicz.

Komplet dokumentów dotyczących zebrań, wyliczeń, uchwał, przetargów i wszelkich kroków, jakie zarząd podejmuje w kwestii inwestycji i wydatków na ROD Sahara przedstawiono naszej redakcji. Wszystkie raporty są zatwierdzone przez Zarząd Okręgowy w Legnicy i uznane za prawidłowe. Uchwały zdaniem Legnicy są prawomocne. Mimo to, działkowcy rozważają zgłoszenie sprawy do sądu.

Zarząd przez lata starał się odnowić ogrodzenie, jak mówi prezes, sposobem własnym.

– We wrześniu 2015 roku zrobiliśmy pierwszy przegląd. Odnotowano wiele złamanych i przerdzewiałych słupków. Są pogięte i połamane przęsła, mimo pospawania – mówi Józef Jankowski, prezes zarządu. Jak wynika z dokumentacji, remont wygenerowałby wysokie koszty. – Z kolejnego protokołu wynika, że jest pełno dzikich furtek i bram, których być nie powinno – mówi prezes. Konserwacja ogrodzenia kosztowałaby około 50 567 złotych. Poza tym teren przy ogrodzeniu trzeba by było udostępnić firmie remontowej na odległość około 70 cm. To wiąże się z dodatkowym kosztem usunięcia krzewów.

– Zrobiliśmy pomiar geodezyjny, by stwierdzić jego długość. Przy tej okazji okazało się, że ogrodzenie jest źle wytyczone. To wymaga zmiany, jak wyliczył geodeta, a co za tym idzie dodatkowych kosztów. – Na posiedzeniu zarządu postanowiliśmy, że spróbujemy ogrodzenie wymienić. Długość  to 1400 metrów. Ta konstrukcja ma 35 lat. W ramach wymiany wchodzą w grę również bramy i furtki. Ogłoszenie o tej decyzji wywieszono 17 lutego tego roku.  Spośród wszystkich ofert, jakie napłynęły na wymianę wybrano ostatecznie firmę najkorzystniejszą. Koszt wymiany to około 120 tysięcy złotych. Żeby to sfinansować trzeba koszty ogrodzenia pokryć z kilku źródeł. Pierwsza wersja jest taka, że Zarząd ze środków ROD da 20 tysięcy. Liczymy, że 30 tysięcy dostaniemy od Okręgowego Zarządu, a 70 tysięcy da nam w formie pożyczki na 2% Krajowa Rada ze spłatą na 5 lat. 29 sierpnia ma być posiedzenie prezydium zarządu w Legnicy, gdzie zapadnie decyzja ile nasz ROD dostanie tych dotacji – wyszczególnia prezes Sahary. – Każdy działkowicz został poinformowany, ze materiały przed walnym zebraniem są do wglądu. Nikt się tym nie zainteresował. Na ostatnim zebraniu  na 452 członków obecnych na zebraniu było 87 osób, czyli 19,2% – informuje prezes. – Po protestach działkowców mamy opinię zarządu okręgowego z Legnicy, że nasze uchwały są prawomocne. Działkowcy protestują też, że niektóre furtki zostaną zlikwidowane. Posiadanie takich dzikich furtek jest wbrew statutowi – podkreślają członkowie zarządu.

Innym problemem jest monitoring, który zarząd ROD Sahara chce zamontować na terenie ogródków. Nie tylko o kradzieże i wandalizm chodzi. Na teren ROD często z zewnątrz trafiają różnorodne śmieci z zewnątrz. – Mają być trzy słupy, 8 kamer, anteny przekaźnikowe i będzie można to odbierać w komputerze. To będzie z zapisem pamięciowym. To wszystko ma kosztować 18 tysięcy złotych z podatkiem VAT. To najlepsza oferta z tych, które do nas wpłynęły. Gratis dostaniemy monitor  – wymienia prezes. – Nie robię tego dla siebie.  Nasz ogród ma wiele opuszczonych działek i dlatego wygląda jak zapyziały. W porównaniu z innymi ogrodami to wstyd patrzyć. Od czegoś trzeba zacząć zmiany – mówi na koniec rozmowy prezes Sahary.

.ROD Sahara (1) ROD Sahara (2) ROD Sahara (4) ROD Sahara (5) ROD Sahara (6) ROD Sahara (7)

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ