Przejście dla pieszych w ciągu. Al. Niepodległości nadal jest zablokowane barierkami. Zarządca drogi DSDiK codziennie nalicza karę za prezydenckie bezprawie w wysokości 280 zł. Zebrało się już 8,5 tys. zł.


Wykroczenie jest ewidentne, można również przyjąć, że w ramach tego wykroczenia został skradziony chodnik, bo zdemontowano go bez zgody właściciela, a to już jest przestępstwo. Sprawę zgłoszono policji, ale ta choć mijają trzy tygodnie nadal nie rozwiązała wydawać by się mogło, banalnie prostej sprawy. Prostej, bo dowody łamania prawa, cały czas stoją i ogradzają legalne przejście dla pieszych od ulicy. Dodatkowo zamiast poprawiać bezpieczeństwo pogarszają je bo piesi na różne sposoby pokonują nielegalną przeszkodę. Młodzież czasami przeskakuje przez barierki, a dorośli obchodzą je naokoło. Przy okazji niszczona jest zieleń. Obok przejścia po stronie parku są już wydeptane dwie krótkie ścieżki do ulicy, kolejna coraz szersza jest koło banku. Przypomnijmy, że barierki zamontowano po tym, jak na przejściu została potrącona bardzo bliska prezydentowi osoba.
Dodajmy, że zainstalowanie barierek nie było jedynym bezprawiem ze strony prezydenta. Gołym okiem widać, że przy przejściu dla pieszych brakuje sporej części chodnika – został on bezprawnie zdemontowany. Nie trudno stwierdzić, że jeżeli coś zostało zabrane bez wyraźnej zgody właściciela jest to najzwyklejsze złodziejstwo.

Co zatem robi policja, która otrzymała zgłoszenie od zarządcy drogi? Dlaczego rozwiązanie wydawać by się mogło prostej, banalnie prostej sprawy i wskazanie winnego (kto nim jest nie budzi wątpliwości) trwa tak długo? – Prowadzimy sprawę w zgodzie z kodeksem wykroczeń – informuje Jan Pociecha, oficer prasowy lubińskiej policji. Pytany co do dzisiaj zrobiono odpowiada – Nic się nie zmieniło. Czekamy na odpowiedź od stron sporu. Musimy zgromadzić dokumentację tego miejsca, aby nie było wątpliwości, czy prawo zostało złamane czy też nie.
Policja chce mieć pewność, że zanim sprawa z powództwa publicznego trafi do sądu są ku temu solidne podstawy. Na dziś wstępną kwalifikacja prezydenckiego czynu ze strony policji została okreslona jako …wykroczenie. Dziwne to, bo szkoda znacznie przekracza 250 zł, a poza wykroczeniem na przejściu widać, że w ramach nielegalnego zajęcia pasa drogowego i nielegalnego wykonywania prac budowlanych, skradziono kostkę brukową z chodnika.

Dzisiaj nie wiadomo jednak, czy kwalifikacja policji nie ulegnie zmianie. Kara za prezydenckie bezprawie rośnie z dnia na dzień. W ostatecznym rozrachunku może się okazać, że ze sprawy o wykroczenie zrobi się postępowanie karne. Gdyby doszło do wyroku skazującego prezydent Lubina z automatu pożegna się z prawem sprawowania funkcji publicznej.
Na razie widać, że włodarz zaczął się zabezpieczać. Choć w publicznych wypowiedziach wprost przyznawał, że będzie łamał prawo dla dobra mieszkańców na al. Niepodległości, dokumenty wychodzące z Urzędu Miejskiego w tej sprawie podpisuje już nie prezydent, a sekretarz miasta. Można tu przypomnieć słynną sprawę naczelnika nadzoru i oświaty w Urzędzie Miejskim, skazanego za niewłaściwy nadzór nad spółkami miejskimi. Przed sądem prezydent sam przyznawał, że wydawał polecenia, które realizował naczelnik, jednak wyrok skazujący nie dotyczył prezydenta, a jego podwładnego.
Przedstawiciele zarządcy drogi przyznają, że sytuacja z przejściem dla pieszych w Lubinie jest bezprecedensowa. – Codziennie za bezprawne zajęcie pasa drogowego naliczamy dziesięciokrotność normalnej stawki – mówi Krzysztof Kiniorski, rzecznik Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei we Wrocławiu (zarządca drogi). – Jest to 280 zł.
Przeliczając to przez czas od kiedy na Al. Niepodległości łamane jest prawo, zbiera się okrągła suma 8,5 tys. zł, która z dnia na dzień rośnie.Sprawę bada policja, DSDiK złożyła również doniesienie o prezydenckim bezprawiu do prokuratury.